| < Wrzesień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
O autorze
RSS
piątek, 25 stycznia 2013

Dr: Dorotka jakieś nowe dolegliwości?

D: No jeśli mam narzekać to...

Dr: Wyniki zaczynają Ci rosnąć, co prawda bardzo wolno, ale rosną.

D: !!!!!!!!!!!!!!!!!!

Jestem totalnie wymęczona z braku snu, kaszlu, duszności, kołatań serca, wymiotów, braku jedzenia etc... Doszło nawet do tego, że ktoś mi musiał pomóc wstawać na tron. Umyć się też sama nie dałam rady.

Ale to nic! LEUKOCYTY  pojawiły się na radarze i nic mnie więcej nie obchodzi.

A teraz wybaczcie. Idę spać.

15:30, dotiblox
Link Komentarze (545) »
środa, 23 stycznia 2013

Zapalenie płuc. 2 razy musiał RTG przyłóżkowy na kółkach zrobić mi zdjęcie, bo na pierwszym byłam niewyraźna;D jak w reklamie rutinoscorbinu.

Nie spałam przez 2dni, kaszłałam całą noc i wymiotowałam w przerwach.

Czasem mam duszności to sobie siedzę w wąsikach tlenowych, bo maski nie lubię. Póki miałam katar to w nosie je trzymam, a tak to w ustach jak na filmach. Nie da się z tym spać niestety.

Teraz zaś mam takie inhalacje, trochę wygląda to jak fajka pokoju - długa rurka z dymkiem. Jak na razie pomaga;)

Miałam też ciśnienie 150/110. I napuchnięty bebzol jak kilimandżaro. Ręce i nogi to mi się trzęsły jak galareta. Nie! Wróć! Jak galart;D

A wyniki? Już lada dzień Dorotka naprawdę... Wytrzymasz.

__________________________________________________________________

Take me there to my sweet...


20:05, dotiblox
Link Komentarze (15) »
niedziela, 20 stycznia 2013

Zorientowałam się dzisiaj, że brakuje mi pozornie głupiej rzeczy: możliwości otwarcia okna. Nie dość, że grzejnik wysusza powietrze to jeszcze przecież mam klimę ze wszystkimi możliwymi filtrami antybakteryjnymi na świecie, dlatego mój nos ciągle odmawia posłuszeństwa;) jak nie skrzepy, to nie da się go wysmarkać... Strzelam sobie solą fizjologiczną do każdej z dziurek, może pomoże. I tak strasznie chciałabym być w końcu odłączona od kabli... Już nie pamiętam kiedy byłam wolna. Albo nie miałam rur w szyi.

A tak w ogóle to czuję się znośnie. Moja kochana koleżanka Daria Dajarija ;D w końcu odpuściła. Codzienne rozmowy o kupie to zdecydowanie mój faworyt. Na standardowe pytanie Stolec był? Nie można tutaj tak po prostu odpowiedzieć tak lub nie. Trzeba umieć tworzyć homeryckie porównania;) No i przykładowo trzeba określić stan, kształt, co czasem jest ciężkie. I nie wiem dlaczego jak ja opowiadam o mojej kupie, to zawsze są śmiechy. A to dlatego, bo u mnie występują różnego rodzaju pałeczki, rozsypane puzzle, liche rogaliki, słomki, burze błotne, czekoladowe bobki... Że człowiek musi się wysilać skoro nie widzi tego normalnego zdrowego wałka! Kwestia koloru to też temat rzeka. Katalogi z farbami do włosów to pikuś! Feria kolorów w opisywaniu kupy jest o wiele bogatsza;)

I tak dzień w dzień przychodzi do Ciebie obca kobieta i każe sobie opowiadać. Leżał tutaj bardzo poważny pan biznesmen (i nie był on słynnym "królem sedesu" z Chlopaków nie płaczą), który nie mógł przeboleć tych pytań, mega go to krępowało. On poważny kurka człowiek musi wszystkim opowiadać parę razy dziennie co wyprodukował, jak często, w jakiej formie i kolorze, a akurat problem biegunkowy ciągnął mu się długo.

W sumie nie wiem czy jest coś co mnie obrzydza. Wymioty, śluzy, biegunki, dziwne wypryski na skórze, strupy, rany, szwy nie wiem jakoś, specjalnie nic mnie już jakoś nie rusza. Już mam pewnie nierówno pod sufitem?;) W końcu siedzę tu od lipca... Co oznacza nowy rekord - 6 miesięcy i 4dni.

______________________________________________________________

Can you feel?;)

11:01, dotiblox
Link Komentarze (10) »
sobota, 19 stycznia 2013

Dzisiaj kolejny temat tabu. Co dla niektórych niezręczny czy tam wstydliwy. Ale that's all life;]

Cewnik. Tak - kabel w pipkę albo wacusia. Koszmar wielu pacjentów. Nie znam nikogo, kto by się nie buntował przed jego założeniem. Są jednak chwile, że zdrowy rozsądek każe się poddać. Dla mnie na początku to był dramat, jakiekolwiek naciski twardo odrzucałam, nie ma kurka mowy. Mogę latać nawet 100 razy dziennie do kibelka, ale no bloody way. Jednakże nadszedł już pewien moment, że nawet nie byłam w stanie negocjować. Cewnikowanie zaliczam do najgorszych dni w szpitalu.

Zawsze zastanawiałam się jak ta sprawa wygląda u panów;] a dokładniej kto im to montuje;] I żem się dowiedziała, że cewnik panom zakładają albo panowie pielęgniarze, albo lekarze.

I w ogóle chodzenie wszędzie z rurą z workiem wypełnionym własnym moczem nijak nie może być komfortowe. Nawet jeśli będzie przyczepiony do wieszaka na kroplówki albo w ładnej plastikowej teczuszce. Spanie z tym szajstwem, nagłe szarpnięcie, robienie kupki, mycie, ubieranie... no rewelka to nie jest muszę przyznać.

Podobno leżał tu pewien koleś, którego dobijał krotki kabel cewnika, bo nie dawał mu w nocy spać, bo wiadomo każde przekręcenie się na drugi bok, każdy ruch = pobudka;] A to, że był obrotny to postanowił działać;) Wyszukał w jakimś internetowym sklepie medycznym 7-metrowy kabel do cewnika;D a najlepsze jest to, że jak już przyszedł pocztą, to cewnik mu usunęli! Haha!

~~~~

Z dobrych newsów była u mnie wczoraj na konsultacji pani okulistka i pocieszyła mnie, że moje zombie oczęta znikną wraz ze wzrostem wyników. Mam po prostu popękane naczynka na spojówce, które się "nieco" rozlały. Poświeciła mi latarką w oczy, ja nie wiem jak oni coś tam dostrzegają? Ah płytki! Przybywajcie!

_____________________________________________________________

09:31, dotiblox
Link Komentarze (5) »
piątek, 18 stycznia 2013

Wyniki nie rosną... Wiadomo, że nie może być u mnie normalnie, książkowo. Łudziłam się, że może Lucjanowe czekocyty mają moc magiczną i nawet wcześniej mi zaczną rosnąć... Ale nie. Don't boat yourself, jak to mówią. Nie może być łatwo. Co lepsza, z tego względu, że moja chemia przed przeszczepem była naturalnie niestandardowa, bo trwała nie tydz tylko 2 i było większe jebnięcie niż zakłada plan, to okres regeneracji może być dłuższy. Także okres regeneracji między 14-30 dobą dobija mnie nieskazitelnie. Bo czekam na to hmmm PÓŁ ROKU!

I proszę mnie nie pytać czy już rosną. Na pewno wam powiem jak zaczną.

Tymczasem podobno wojna w moim organizmie trochę osłabła, bo CRP spadło do 120 a było już 430;] i bilirubina również, także pomimo braku czekokrwinek i dzięki legionowi antybiotyków jakoś się broni. Mam też trochę płynu w opłucnej i otrzewnej i coś z woreczkiem żółciowym ale specjalnie ich to nie ruszyło.

Dostałam również nowe krople do oczu, które dają radę w nieco większym stopniu niż poprzednie. Jednakże jak Dr mi powiedziała, że moje oko zombie może nawet wracać do białej ludzkiej barwy 2-3 miesiące to się załamałam ponownie... Czekać Czekać... 

~~~~

I na koniec historia grozy, trochę też ohydna, ale to ludzka fizjologia przecież;] Dzieci odejdźcie od komputera.

Z powodu brak płyteku, turbo osłabienia i ogólnie problemów z krzepliwością w nosie robią się skrzepy. Zdrowemu człowiekowi też się robią, ale tu mamy nieco inny wymiar, nazwijmy go advanced. No i siedzę sobie siedzę, miska ze zużytymi chusteczkami pełniusia. I smarkam sobie krwią po raz n-ty w najlepsze i nagle chlast na kołdrę! Chusteczka mi pękła! I to 3-warstwowa super soft deluxe, nie jakaś cienka! Patrzę na tego potwora, który wyleciał mi z nosa i myślę sobie ja pierdolę jak on się tam zmieścił?! Gdzie?! Skrzep był ogromny jak pół pięści, wyglądał jak mała wątróbka. Więc zastanawiam się jak go złapać co z nim zrobić, ale przyszły siostry i mi sprzątnęły dziwaka;]

A puenta z tego taka: nie dłub w nosie, boś nie prosie:)

______________________________________________________________________

Dzisiaj  myślę sobie, a włączę kompa i zobaczę co się dzieję na świecie. I co widzę: "Czy Ola z <Ona tańczy dla mnie> rozebrałaby się do Playboya?" albo "Mięsny jeż powraca".... Eh. Chyba nic mnie nie omija.

11:04, dotiblox
Link Komentarze (8) »
środa, 16 stycznia 2013

...tym razem to drugie.

Już nie mam siły wstawać z łóżka nawet. Dostałam tron przyłóżkowy - krzesło z dziurą pośrodku na miskę, taki domowy toi toi. Świetna sprawa

Nie mam siły już czekać, minęło 13dni...

Jeszcze gdybym coś widziała, a tak to oczy mi się męczą w 30min i muszę znowu je zamknąć. I te leżenie i czekanie mnie dobija. Bo oczy mi się by jednak przydały.

Nie mogę nic jeść.

Nie mogę przełknąć jednej jebanej tabletki i następnie jej nie zwymiotować.

Przez mój krwawy katar nie mogę spać, bo przez usta oddychać nie umiem śpiąc jednocześnie.

A przy okazji sezon spania w czapce uważam za uroczyście otwarty:

Dobrze mieć szlafmycę jak w łysy łeb zimno.

 

*Dla wnikliwych i ciekawych wiedzy polecam od s.59 rozdział "Okres potransplatacyjny":

http://mdr.org.pl/wp-content/uploads/2010/08/poradnik.pdf

Jak na medyków to język całkiem przystępny;] chociaż i tak mogli się bardziej wysilić.

10:43, dotiblox
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 14 stycznia 2013

Oddział ciągle zamknięty z powodu rozszeczerzającej się grypy w narodzie. Szczerze to trafiłam w idealnym moment, bo moja dolina zaczęła się akurat na początku epidemii. I bardzo na rękę było mi to zaostrzenie środków ostrożności. I zakaz odwiedzin;] Bo ani nie wyglądałam, ani nie byłam w stanie kogokolwiek ugościć;] Ciekawa jestem tylko ile to jeszcze potrwa. Ostatnio nawet nie wpuścili księdza na oddział, żeby posiił wiernych jałową, andrutową komunią! TAK! KSIĘDZA! Ci lekarze bezbożnicy zostaną kiedyś wyklęci na bank.

Naturalnie ciągle jestem in tacz z Aluś z piętra niżej, mojej starej towarzyszki niedoli. I zonk, bo nie dość, że ciągle ma tego nieszczęsnego grzyba w płucach, to jeszcze wykryli u niej ah1n1. I teraz dołożyli jej do pokoju babunię też z tym cudem, faszerują ją tabletkami i trochę zaostrzyli reżim sanitarny - nie może wychodzić do lodówki;) Podobno w święta było za dużo odwiedzających i ktoś przyniósł. A Aluś ogólnie nie odczuwa tej całej grypy ani trochę, normalny zdrowy człowiek przechodzi ją też podobno jak zwykłą grypę. Może być trochę więcej komplikacji pulmonologicznych.

My też dostajemy tableteczkę na influenze, profilaktycznie, bo przecież izolacja itd. Nie wiem jak w takich warunkach ktoś mogłby to komuś tutaj sprzedać. Co wieczór robię cyrk na kółkach, żeby ją połknąć, zazwyczaj niestety postanawia wrócić:(

_________________________________________________________________________

A tak wyglądał ten cały przeszczep, wokół którego tyle szumu. Jeden kurka skromny woreczek.

Mi przypomina gazowany soczek malinowy:) Pamiętacie picie w woreczku w szkolnym sklepiku?:D to był czad.

11:17, dotiblox
Link Komentarze (13) »
niedziela, 13 stycznia 2013

Ciągle dogorywam. Dzisiaj zaś dobija mnie ból kości, niedopisania... Ale to znaczy, że coś się zaczyna dziać. Jak dla mnie to już dzieje od dawna;]

Acha. Sprawa ważna.

Chciałam poruszyć kwestię "słodko pierdzących słów wsparcia". Najbardziej podobają mi się smsy od osób pod tytułem: Trzymam kciuki! Szybkiego powrotu do zdrowia!

Teraz.

Wyobraźcie sobie, że macie białaczkę, leżycie w izolatce, nie macie mocy ruszyć dupę zmienić pieluchę, a w między czasie szukacie miski, żeby zwymiotować. Jest 3 w nocy i nie masz siły już isć po kolejny raz do ubikacji. Nie masz siły umyć zębów po raz 20 po rzyganiu. Łzy Ci płyną po policzkach, bo już tak boli Cię dupsko od biegunki, a dupożel trzeba zaaplikować za każdym razem. W ustach mordor, w jelitach też. Masz jazdy po morfinie no i zapalenie płuc extra. Mniej więcej nakreśliłam sytuację?;]

Good.

Then.

Na co mi wasze trzymane mocno KCIUKASKI?! Nie lepiej mi z zaciśniętym czyimś kurka kciukaskiem ja pierdolę.

Czy Ty moja droga/i chciałbyś w tym momencie usłyszeć o zaciśniętych kciukaskach? Czy byłoby Ci lepiej? REALLY? Zaciskaj sobie kciuki jak kupa nie chce iść.

Z drugiej zaś strony jestem pewna, że nie da się wczuć w tą sytuację osobie z boku. Nie wymagam tego od nikogo. Nie potrzebuję smsków, żebym się trzymała albo pustego szybkiego powrotu do zdrowia;p ja sama próbowałabym coś zrobić, pomóc naocznie, fizycznie. Nie smskowo. Coś podrzucić do szpitala, zrobić papu, pogadać no anytink. Ale to wymagałoby wysiłku.

Chodzi o myślenie! Wiem, trudne w chuj. Meritum moje, do którego dążę naokoło, jest takie: Są w życiu takie momenty, że nie wiadomo co komuś powiedzieć. I wtedy lepiej po prostu nic nie mówić...

Dziękuję za uwagę.

 

PS

Oczywiście nie jest to apel do zupełnie mi obcych ludziach czytających to co wypisuje . A jest to zdecydowana większość;] Skąd żeście się wzięli?;] Zupełnie nie znając człowieka potraficie dodać otuchy, czasem lepiej niż ktoś niby bliski. Co niektórzy są tacy empatyczni, że naprawdę jestem zrobiona totalnie i nawet nie mam słów, żeby coś odpisać. Ale kiedyś odpiszę - I promise;)

21:38, dotiblox
Link Komentarze (12) »
sobota, 12 stycznia 2013

To start with, przepraszam wszystkich za nieodbieranie telefonów, nieopisywanie na smsy, mejle itd... Nie mogłam mówić, bo me usta były nie do otwarcia. Nie wnikajcie why. Nie miałam nawet siły trzymać tel, a ciężki nie jest;P

Jeśli kiedykolwiek powiedziałam, że ten kto wymyślił tą całą przeszczepową dyskę jest geniuszem to cofam to!

TO JEST SADYSTA !!! kurwa Frankenstein.

Jeśli to przeżyję, to właśnie chciałam prosić Pudziana o jakiś order mocy. W życiu nikt mnie tak totalnie nie przeorał z każdej kurka strony, sluzówki, gardło, niemożność picia/mówienia, sraczka permanentna w odcieniach tęczy, wymioty całonocne, bóle kości etc et cetera, a to nawet nie koniec... Ogólnie wiele jest do opowiedzenia co oni tutaj robią z człowiekiem, ale może na inne czasy;] Bo kurka jeszcze z tydzień mojej męczarni... Dzisiaj dostałam krewkę i poczułam moc, żeby włączyć lapka! Zresztą codziennie coś - krew/płytki mi dają, są hojni jak nigdy;) bo u mnie produkcja w toku;]

Naprawdę jestem, skromnie przyznając, osobą odporną na ból. Najulubieńszy Dr B zawsze się śmiał, żebym nie była chojrakiem i wzięła coś, a nie się męczyła: W końcu jesteśmy w szpitalu to po co się męczyć - całe szawki leków!. Ale nie! Doti zawsze twardo nie! Teraz mam to w dupie: morfina, tramal, pyralgina, ketonal - co tylko macie - jestem otwarta. Nie ogarniam co oni we mnie wlewają, a zawsze czujna i wścibska, ale nie w takim stanie. W takim stanie możecie mi nawet wlać dożylnie koci mocz;D

Eh. Zmęczyłam się. Docencie, że wyklikałam 2 akapity!

Buziaczki robaczki;)

 

PS

Pieluchy są zajebiste, robisz pod siebie i masz(dosłownie) w dupie;) bo ileż można biegać srać... 15 razy w jedną noc?

Wyobrażam sobie to tak, że ta białaczka ze mnie po prostu wylatuje i tak właśnie wygląda, kolo-kurwa-rowo;D

16:58, dotiblox
Link Komentarze (14) »
wtorek, 08 stycznia 2013

And I'm still alive!

Mam przerkwione spojówki, bo pękło mi naczynko i się rozlało na cała gałkę, dlatego słabo widzę, sta problem z pisaniem. No i wyglądam jak zombie, super - będzie ideałka na karnawał.

Dobrze, że nikt mnie nie musi oglądać, przez zakaz odwiedzin. Thank grypko ah1n1.

Resztę wrażeń jakie miały miejsce przez ostatnie dni, opiszę Wam later, a działo się... A kiedy? Kiedy moc wróci i czeko-fabryka zacznie działać.

PS

x2 razy rzygałam pisząc to!

_____________________________________________________________________________

21:25, dotiblox
Link Komentarze (23) »
piątek, 04 stycznia 2013

Pewnie myślicie, że mykam dzisiaj jak struś pędziwiatr... nic bardziej mylnego!

Dlaczego nikt mnie ostrzegł, że to tak będzie boleć?

Bolą mnie nogi okrutnie i reszta kości jak nigdy w życiu.

Nie mogę mówić przez moje gardło i cały dzień spałam w sumie nie wiem czemu, z bólu?

I wymiotuję sobie śliną, no bo chyba nie jedzeniem? Pluję krwią - super cool.

Czeko-cyty napierają ultra agresywnie! Przecież ja już się dawno poddałam, zamknęłam swój sklepik! Niech ta jego fabryka otwiera produkcję, zapraszam serdecznie naprawdę...

Lucjan twierdzi, że jego komórki są złe, bo nie widzą cukru i przeraziły się tym burdelem jaki zastały.

A Dr twierdzi, że to wszystko jest jak najbardziej normalne. Ba! Nawet pożądane! Szkoda tylko, że nikt mi nic nie powiedział!

16:43, dotiblox
Link Komentarze (30) »
czwartek, 03 stycznia 2013

AlloHSCT - allogenic hematopoetic stem cells transplantation - COMPLETED!

 

Rok temu nie wiedziałam o przeszczepie totalnie nic.

Nie wiedziałam nawet co to są granulocyty...

A pytania, o to czy mam rodzeństwo, traktowałam jako zagajujące rozmowę;)

Wiedziałam tylko, że moja babcia i prababcia też były chore na coś związanego z krwią i one umarły.

Niektórzy, w zaufaniu, powiedzieli mi, że myśleli, że nie dotrwam tego dnia i nie będę siedzieć w izolatce.

Nawet mój najulubieńszy Dr B czasem potrafi odjebać i powiedział mojej mamie, że ledwo przeżyłam pierwszą kurację. A przy niej nie można mówić takich rzeczy. Pół godziny musiałam ją uspokajać. Eh. Ale mimo wszystko doprowadził mnie do tego momentu.

 

I minął właśnie ten dzień. Jestem przeszczepieńcem!;)

Wiele historii słyszałam związanych z przeszczpem:

~ jest atmosfera ceremonii, bo siedzi przy Tobie Twój lekarz, pielęgniarka, rzeczywiście powaga chwili była, mimo że oni to już odwalają trochę automatycznie, ok 12 zaczęło kapać i trwało to jedyne 30min;) czułam atmosferę finalnej kroplówki;)

~ wielu traktuje go jak dzień nowego życia i od tego dnia liczy nowe urodziny, zobaczymy za rok;]

~ niektórzy swój przeszczep przesypiają, z kolei jeszcze inni np. płaczą ze wzruszenia... ja byłam zbyt podjarana, ale już po zasnęłam przez sterydy, które dostałam i aurę szarą za oknem 

~ o smaku samego przeszczepu (już wcześniej o tym wspominałam), koncentrat w jakim zamoczone są komórki macierzyste ma specyficzny smak. Mój nie smakował niczym, nie było delikatnej nutki kakao:( i w niczym nawet nie musiał być zamoczony, bo świeżynka z lodówki.

Poza tym, ubrałam swoją najlepszą piżamę, a nie mam ich wiele;P Patrzyłam tylko jak wnoszą te wszystkie sprzęty. Podłączają mnie do nich. Powiedziałam wierszyk jak się nazywam itepe. Zrobiłam sobie zdjęcie pt. "przedprzeszczepem" i "po", ale pokażę je tylko najbardziej wtajemniczonym specjalistom od Photoszopa;) Ogólnie więcej szumu niż samego szoł;]

Niech magia medycyny teraz robi swoje. Rozrywa DNA, walczy z raquellą, łączy nowe prążki z genami, odmienia mi grupę krwi, GvhD, reakcja przeszczep przeciwko białaczce, niech bitwa limfocytów trwa, łoewa.

I tak nie rozumiem wszystkiego, dlatego dziękuję temu, kto wymyślił ten patent;)

___________________________________________________________________________________

;)

PS

Nowe życie = nowy szablon;) Podoba się wam? Świat został pomalowany, na żółto i na niebiesko;]

Można by doczepić jakąś przenośnię liryczną - typu kwiatek z pszczółką dają miód czyli nowąpostać życia, ale jak widać słaba jestem w metaforach;)

15:52, dotiblox
Link Komentarze (24) »
środa, 02 stycznia 2013

Gwóźdź programu już jutro;) I'm so excited! Dłuuuuuuuugo czekałam na ten dzień. I sumie dopiero wczoraj poczułam ten klimat wiekopomnej chwili.

Ogólnie czuję się słabowato, jem śladowe ilości ze względu na moje porysowane gardło, rozpalony przełyk i dżunglę w ustach. I otumanionam pewnie przez morfinę, która jednak działa zajebiście, bo nie boli nic, ale jestem zdeczka splątana;) więc nie wiem czy to co napiszę, będzie mieć sens;]

Wczoraj jak zobaczyłam jak mój brat dawca czeko-Lucjan wchodzi do sali obok nr 9 nie mogłam przestać się śmiać! Co za surprise! Wiedziałam, że będzie gdzieś tu leżał, a że leży obok to mega zdziwienie. I w sumie zrobiła się taka domowa atmosfera, bo gadać sobie możemy choć przez drzwi i w masce, ale znajoma głowa i ta świadomość ciągle pozostaje;]

A akcję wczorajszą odwaliłam przednią, bo zaczęłam się dusić;) nie wiadomo skąd i why zrobiło mi się ultra słabo aż tak, że już miałam szarzącą się ramkę na mojej wizji i dostałam takiego ataku kaszlu, że nie dało rady mnie uspokoić. Po ok. 30min. po odstawieniu morfiny, podaniu tlenowych wąsów, podnieśieniu nóg w górę i przyspieszenia NaCl na maxa doszłam do siebie.

Aczkolwiek morfina znów wróciła na tapetę, w mniejszej dawce (z 40mg zeszliśmy do 20), ale muszę powiedzieć, że i tak działa pięknie - nic mnie boli. Już nawet poczułam efekt abstynencyjny podczas tej przerwy, you can call me junkie;)

Jutro napiszę do Was jako przeszczepieniec;) i czeka was mała niespodzianka na blogu!;]

______________________________________________________________________________

Fanfary;) turututu!

13:15, dotiblox
Link Komentarze (21) »
wtorek, 01 stycznia 2013

Za rok zamierzam sprawdzić czy jest różnica między ruskim szampanem Sowietskoje, a oryginalnym Dom Pérignon'em (Perinią). A zaprawdę powiadam, pewne jest jedno - będę pijaniusieńka!

Doceniam wszystkie dobre pomysły typu dania sobie w palnik to gardło odpuści i gadka też nadejdzie;) Dziękuję też za wszystkie życzenia zdrowia, bo akurat tak się składa, że nic innego mi nie potrzeba, a zdrowie przyda się idealnie.

Lucjan zaczyna dzisiaj leukaferezę, a tak po polsku zbiórkę swoich komóreczek macierzystych. W stanie absolutnie nie wskazującym na spożycie;) zostaje biedne dziecko przyjęte na 2dni na oddział, będzie musiał chodzić w "pedalskich" piżamach i jeść niedobre jedzonko, ojoj... I to wszystko bez jego nieodłącznej czekolady;P Ale spokojnie, mamusia dowiezie;D

A leukafereza odbywa się w wygodnym fotelu będąc jednocześnie podłączonym do 2 wenflonów, 1 in the machine i 2 out. Maszyneria w magiczny sposób, którego mój mózg nie ogarnia, oddziela sobie wszystko, KKCZ, płytki, osoczę i właśnie też moje antidotum. Potem to wszystko wraca zuruck z powrotem, a nadmiary chyba sobie zamrażają w razie ataku zombiaków;) Zabawa trwa w zależności od potrzebnej ilości ok. 2-4h. Jak Lucjano zrobi fotki to Wam pokażę;)

Podsumowując, tamten rok był do doopy, bo w 80% spędzony w różnych szpitalach. Nie obraziłabym się nawet na ten koniec świata. Nigdy tyle nie napłakałam się co w 2012 i nigdy nie było tyle złych newsów. Dlatego ten następny rok musi być lepszy pod każdym względem. Bo mam pewne rzeczy do zrobienia i plany, tak?;) Tak mi dopomóż. Amen, Harry kriszna kriszna harry & Inszallah;) i w ogóle Namaste, moi najmilsi;)

I ciekawostki ze świata: http://www.niam.pl/pl/artykul/1437-nowy_rok_w_roznych_religiach

http://www.niam.pl/pl/artykul/72-sylwester_i_nowy_rok_w_roznych_kulturach

________________________________________________________________________________

W Nowy rok zawsze leciał w domu koncert z Wiednia, a ja byłam przymuszana do jego słuchania...

Czajkowski zawsze mi się podobał, ma dobry beat, aż człowiek chce się pobujać;)

PS

A jutro opowiem o akcji jaką odwaliłam dziś rano. Tak na dobry początek roku.

12:19, dotiblox
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 31 grudnia 2012

Nie mogę mówić, tak mnie gardło pali.

Dr kazał mi określić intensywność bólu w skali od 1-10, ale na moje gardło brak skali.

Nie mogę spać, patrz punkt wyżej + ciągłe sikanie + płukanki z nadzieją, że mi przyniosą ulgę. 

Morfina zwiększona.

Mój przełyk akceptuje tylko galaretki, reszta jest zwracana.

Śpię na siedząco, także trzeba mnie zainteresować czymś;)

Gram w gry na komórce i oglądam Breaking Bad'a, na niczym innym nie jestem w stanie się skupić.

____________________________________________________________________________________

Parole parole...

Nie mogę pić, ale gazowanego bym się chętnie napiła;) tylko bekania po bym się bała;]

10:52, dotiblox
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14