| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
O autorze
RSS
sobota, 29 grudnia 2012

Doczekałam się. Owrzodzenie jamy ustnej welcome. Grzybek pod językiem żyje sobie w symbiozie, mimo płukanek, mycia zębów, moczenia szczoteczki i tak zawitał w mojej buzi. Podobno to stały punkt w scenariuszu przeszczepowym czy tam ostrej chemii. Bez płukanek podobno mogło być znacznie gorzej. Jeden ziomuś miał nawet w nosie i na ustach... Ja of kors myślałam jednakże, że mnie ominie, ale nie, nie ma lekko! Boli mnie wszystko: poliki, język, dziąsła, a gardło to pali normalnie ogniem piekielnym. Połykanie sprawia ból. Uśmiechanie nawet też;]

Dostałam morfinę w małej dawce 2ml/godz, żebym była w stanie pić i jeść. To drugie przede wszystkim, bo jak człowiek nie je to kiszki nie grają marsza oraz kosmki w jelitach zanikają. Trochę przeraża mnie ta morfina, bo kojarzy mi się hardcorowo z ćpunami albo coś w ten deseń, ale pielęgniarki sobie tutaj ją chwalą i podobno jest lepsza niż tramal. Jak na razie czuję całkiem dobrze, nawet mnie nie zmuliła;]

Tymczasem borym lasem chemia sobie kapie, kapu kapu. Dzisiaj Fludarabina i gratisowo extra dodatek Treosulfan. Jeszcze 4dni do dnia 0.

_____________________________________________________________________________

Wszyscy się mnie pytają jak wygląda moje dmuchające lotto, oto one:

Ciągle nie mogę podnieść tej ostatniej, granatowej piłeczki. Za dużo ćmików wypaliłam ;P

14:29, dotiblox
Link Komentarze (3) »
piątek, 28 grudnia 2012

Nie wszystkie pielęgniarki lubią jak się mówi do nich per siostro, wolą per pani. Bo niby dlaczego mam mówić do niej siostro jak rodziną nie jesteśmy - taki zazwyczaj jest argument. Nieważne, że wzięło się to od sióstr zakonnych, które zapoczątkowały tą profesję i stąd to per siostro. Największe luzary przechodzą od razu na Ty. Ja przykładowo nie lubię jak się do mnie paniuje, bo czuję się mega staro. 

Lekarze co niektórzy też się dąsają, bo trzeba per panie prof, a nie doktorze, co z tego, że identyfikatorów nie noszą, więc skąd mam kurka wiedzieć... Niech sobie kupi kutwa koszulkę z napisem PROF;P Ciekawe z drugiej strony dlaczego lekarze nie są naszymi braćmi. Kochani bracia i siostry;) no lovely, jak w kościele. Bracie Andrzeju, na chuj mi trzeci antybiotyk?;) Komunikacja byłaby zdecydowanie łatwiejsza.

Od jutra najodważniejszy czeko-dawca Lucjan zaczyna serię strzałów z Neupogenu. Ma je 2razy dziennie domięśniowo, pewnie w pupkę;p Neupogen to czynnik wzrostu, który stymuluje produkcję krwinek, głównie leukocytów i granulocytów. Z tego względu, że będzie musiał dać mi tego sporo, musi wyprodukować też zapas dla siebie, żeby biedne dziecko nam nie padło, oraz zapas w razie wu dla mnie. I takim oto sposobem leukaferezy podbijemy mu WBC nawet do 40tys. (norma zdrowego człowieka to 10tys.). Po neupogenie czasem bolą kości i głowa, ale myślę, że twardziel Lucjano przyjmie wszystko na swoją czeko-klatę;]

A na koniec true story z perspektywy dawcy: http://podarujzycie.org/ -> Dawstwo szpiku -> Jestem dawcą szpiku

Brawa dla Małgorzaty!

_________________________________________________________________________________

Nie bój się;]

.

19:18, dotiblox
Link Komentarze (1) »
czwartek, 27 grudnia 2012

... nigdy nie lubiłam tego słowa, bo to false friend tak jak closet i preservative;P a pojawia się w ulotkach leków na 1. miejscu. Teraz doświadczam go w pełnej krasie. Wiecie, że już na wyższym poziomie osłabienia człowiekowi nie leci krew z nosa, ale już pluję krwią? Zajebiste uczucie. Szukasz po dziąsłach, które to krwawi, kminisz skąd kutwa ta krew, a to fatigue...

Nie będę mówiła co mnie boli, nie mamy tyle czasu, ani miejsca w Internecie;] Tak musi być, bo miało być jebnięcie.

Jutro zaczynamy drugą turę kimoł wg naszego protokółu - przez 5dni Fludarabina. I know this shit.

___________________________________________________________________________________

Idealnie tytuł pasuje;]

17:37, dotiblox
Link Komentarze (2) »
środa, 26 grudnia 2012

Na wstępie sprostowanie - "cud nowego życia" nie oznacza, że jestem w ciąży! Jakoś nie było okazji, że tak powiem już od lipca, a wiatropylna jak sosna nie jestem! Ale naprawdę się uśmiałam, haha;)

Doktory ostatnio są nieugięci jeśli chodzi o odwiedziny i nie chcą do mnie nikogo wpuszczać, oprócz 1 osoby dziennie, którą niby wyznaczyłam na cały okres leczenia. Eh. Dlaczego? Argument of kors jest stały, mój ulubiony - ZARAZKI. Teraz nawet doszedł fakt, że oddział zamknięty. Ale naturalnie kombinujemy;) Nie wiem dlaczego nawet w tej fazie niezbyt mnie przerażają te ich "infekcje". Ogólnie każdy kto przyjdzie do mnie jest zagadywany, obojętnie kto - pielęgniarka, sprzątaczka, lekarz - bo więcej osób tu nie wchodzi;) o pogodzie, polityce czy tam Smoleńsku i trotylu - jestem naprawdę otwarta na wszelkie tematy;]

Kolejną rzeczą, na którą pragnę niniejszym ponarzekać jest brak mocy. Robię wszystko, żeby nie spać całymi dniami. Powstrzymuję się tak jak Jaś Fasola w kościele;)

Nawet pod prysznic wejść się boję:

D: Kurka muszę się umyć, a nie mam mocy totalnie siostro, co zrobić?

Pielęgniarka Mirka (luzara max): A co Ty chcesz się myć Doris, przecież z gównem się nie biłaś.

D: No ale siostro zarazki te sprawy, muszę.

PM: Daj spokój z prysznicem, zrób sobie dzień dziecka. Zresztą święta są, O! Zrób sobie święta.

D: Nie no muszę. Na 4 podejścia, ale muszę.

PM: No to weź przemyj tylko wrota infekcji.

D: Haha!

WROTA infekcji. Main gate'y bez kitu.

Baczcie na swoje wrota!

_______________________________________________________________________________________

Szpitalna wieczerza wigilijna:

Rybka po grecku, i kluski z makiem. 2 tyg -3kg, ładny wynik, nie?

17:47, dotiblox
Link Komentarze (5) »
wtorek, 25 grudnia 2012

Cud nowego życia będzie miał miejsce 3 stycznia;) czyli transplantacja, AlloHSCT, przeszczep szpiku, komórek macierzystych, komórek hematopoetycznych, u know what I mean.

Dla ciągle niewtajemniczonych impreza ogranicza się do kroplówki, nie ma żadnych operacji i wyciągania flaków.

Co ciekawe mój czeko-dawca będzie musiał przyjść na "zbiórkę" (czyli oddać trochę krwi i lepszy kawałek siebie) 1 stycznia w nowy rok o godz 12;) módlcie się moi mili o jego abstynencję i zdrowy rozsądek. A zaiste wstąpi on dobrowolnie do klasztoru za ten dobry uczynek. Amen.

Jak na razie przeszłam pierwszą część chemii, podobno gorszą. Przede mną jeszcze jedna tura, która trwa 5dni. Ale to co dostanę, jest mi już znane, więc aż tak się nie boję. Po ostatnim dniu chemii jest przeszczep tzw. dzień zero. 0-day. P-day.

Całymi dniami śpię, bo bez kitu nie mam powera, aż tak że nie jestem w stanie się rozbudzić. I jeszcze mnie zamulają lekami, żebym nie rzygała albo, żeby wysypka mnie nie swędziała + moje ciśnienie 80/60. Na słowo cewnik gwałtownie mi podskoczyło do 90;P Nie ma mowy, żadnych cewników, mogę się nawet turlać do kibla i sikać do tego plastikowego klosza, ale nie dam się "ocewnikować"!

________________________________________________________________________________

Sen.

21:40, dotiblox
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 24 grudnia 2012

Wczoraj było słabo, oj słabo, wstawałam tylko na siku albo wydalanie górą lub dołem;]

Dzisiaj zaś Kij z rzyganiem czy tam sraczką - barszcz z uszkami sobie zjadłam.

Co prawda na relanium (przeciwwymiotny), metronidazolu i loperamidzie (na biegunkę), ale zawsze!

Bardzo świątecznie zjem sobie dzisiaj galaretkę (zamiast sernika albo piernika) i omleta zamiast krokieta (me lovin' krokiety i pasztecziki).

Karpia nie lubię bo wali błotem, więc nigdy nie jem. Pierogi z kapustą i grzybami mogą pogorszyć moją rewoltę we flakach. Kompot z suszu uwielbiam! No ale suszone owoce nie wolno bo blabla grzyby i zarazki, standard.

A na wigilię umówiłam się na skajpie, zamiast mojego talerza będzie stał laptop;) prezenty rozpakuję wirtualnie i jak nie zasnę przy tym wszystkim to będzie bosko.

Święta w szpitalu na oddziale zamkniętym... hoł hoł hoł, merry X-mas;)

11:57, dotiblox
Link Komentarze (6) »
niedziela, 23 grudnia 2012

Miałam pisać chociaż 2 zdania, więc mamy już 1.

Dogorywam. (2)

;)

11:18, dotiblox
Link Komentarze (11) »
piątek, 21 grudnia 2012

Jeśli to gówno nie zadziała, to już nie wiem na co te moje męki.

Pomarudzę, no muszę kutwa, może mi ulży:

Łeb mnie napierdala! jak się schylam to wydaję mi się, że jakiś grubas kręci mi się na baniaku.

Zofran nie działa! Nie ma jakiegoś zofranu forte? double blast?;P Chcę mi rzygać non stop, wszystko mi się podnosi, ledwo zjadłam pół bułki co w moim przypadku jest dziwne.

Brzuch mnie napierdala, coś mi się przekręca we flakach epicko, a stolec na bank nie jest dobrze uformowany.

Zalewam się potem jak wstaję i ledwo mam siły, żeby iść sikać... w te pieprzone plastikowe jajko.

Boję się kaszlnąć, bo nie wiem czy nie rzygnę przypadkiem.

A moja temperatura jest jak popierdolona sinusoida... od 34-37,5. 

 

D: Pani Dr to normalne, że nie mogę spać, bo chcę mi się rzygać?

Pani Dr: No akurat po tym leku te nudności mogą się utrzymywać do 72h mimo tej ochrony, która pani otrzymuje. Niektórzy pacjenci nawet mają je do tygodnia...

Do tygodnia...

Dobra. Skoro to ma rozjebać mi DNA, to musi tak być.

______________________________________________________________________________

Enrique dzisiaj koi me nerwy, bo pikawę mam konkret:

PS

Przeżyłam koniec świata, więc już teraz musi być z górki;)

11:02, dotiblox
Link Komentarze (5) »
czwartek, 20 grudnia 2012

...the protokół.

Zaczynamy melfalanem pierwszy punkt w naszym protokóle, nowe cudo jak dla mnie, nie próbowałam wcześniej.

Zaczynamy także serię płukanek, moczenia szczoteczki, podmywajek, sikania do jajka, dupożeli, dmuchania w lotto, jedzenia bułek z szynką albo jajkiem, oby nie rzygania i sranka, zmieniania pościeli, piżamek i udawaniem, że ewryting iz fajn;]

Tymczasem żeby o tym nie myśleć wciągnęłam się w nowy serial - Breaking bad, zobaczymy czy warte polecenia.

_________________________________________________________________________________

Baila!

11:44, dotiblox
Link Komentarze (2) »
wtorek, 18 grudnia 2012

Białaczki nie można zostawić bez remisji jak chłoniaka albo ziarnicy, bo zaczyna po cichu dzielić te cholery. Nie uspokaja się, a wręcz przeciwnie szaleje. Podobno taki urok tej choroby. W moim szpiku też podobno poruszenie. Pani Dr dyplomatycznie nie chciała mi zdradzić ile dokładnie mam blastów, a ja jednak lubię liczby, nie lubię liczebników nieokreślonych typu "sporo."  

Ale Dr mówi, że nieważne na tym etapie czy tego jest 10% czy 50%, ważne w jakim jestem stanie. A wg niej jest on znakomity! Chyba nie widziała mnie w znakomitym stanie;P Bo i tak chemia mi już rozwali szpiczek na amen. Mam niby bardzo silny organizm skoro już od tak długiego czasu będąc w głębokiej cytopenii nie złapałam żadnego konkretnego gówna, poza katarem od klimy i krwią z nosa...

Dlaczego moje biuro dowodzenia i pan z długą białą, brodą nie zarządzą czegoś, żeby zgasić bunt białych krwinek?;] czeka mnie konkretna powódź i odbudowa całego centrum zarządzania. Mam nadzieję, że będę mieć takie rumieńce jak ta dziewczyna z bajki jak już wyzdrowiała;) Bo jak na razie as white as a sheet.

Zmienili mi też wkłucie, krew się polała konkret, także byłam już prawie przezroczysta a nie nawet blada. Tym razem szyjąc moją szyję pogadaliśmy sobie z doktorem o przypadkach w łacinie i o tym że wołacz jest zupełnie zbędny, dlatego praktyczni Niemcy z niego zrezygnowali. A nasz język bazując ślepo na łacinie nie dość, że rozdzielił Ablativus na 2 przypadki, to na dodatek jeszcze skopiował bez sensu Vocativusa;]

Ciekawostka apropos przypadków. Jak ktoś nie zaliczył językoznawstwa, to musiał się nauczyć wszystkich przypadków w tabasarańskim (jeden z języków na Kaukazie) A jest ich 52;) dobrze, że językoznawstwo to był mój ulubiony przedmiot;)

15:15, dotiblox
Link Komentarze (7) »

Wczoraj miałam kolejną gadkę przed chemią z cyklu "Hades się otwiera". Doktory nie mają już dla mnie innego leczenia, wszystkie opcje się skończyły. Mój szpik nie podniósł się po ostatnich chemiach i nie osiągnął remisji. Jedyną szansą jest przeszczep. Nie zdecydowali by się na takie coś gdyby nie to, że jestem młodą osobą, dobrze rokującą i mój czeko-dawca ma 100% zgodność i blablabla...

Toksyczność chemioterapii naturalnie jest duża i jest to skondensowane z lekami immunosupresyjnymi (cyklosporyną) i samym przeszczepem, ale jestem młodą osobą bez chorób dodatkowych w znakomitym stanie fizycznym, dobrą biochemią i balbalablabla...

Najbardziej rozpierdala mnie tekst, że jestem taka uśmiechnięta i mam wolę walki no i chęć życia.

...

Normalnie to człowiek by się rozpłakał słysząc taką psychologiczną gadkę, a mnie to już wkurwia.

Zaczynamy chemię w czwartek. Albo jutro.

Niech się dzieje!

 

PS

Nergal w swojej książce "Spowiedź heretyka" opowiada o różnych rzeczach w wywiadzie rzeka, opowiada również o swojej walce z białaczką.

I poznał swojego brata genetycznego;)

http://trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/10,88290,13064965,Nergal_poznal_dawce_szpiku__Mam_drugiego_brata.html#CukVid

50gr z każdego sprzedanego egzemplarza książki zostanie przekazane na statutową działalność Fundacji DKMS oraz Oddział Hematologii w Gdańskiej Akademii Medycznej. Grosik do grosika...;]

________________________________________________________________________________________

What about us?;]

10:50, dotiblox
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 17 grudnia 2012

Nie kojarzę czy kiedykolwiek wspominałam o tym, że mój dawca Lucjan jest tzw. czeko-dzieckiem;) Żywi się głównie cukrem, przede wszystkim w formie czekolady. I to nie jest okres przejściowy, tak ma całe życie. Lucjan po prostu je to co lubi, nie zmusza się do niczego, do jedzenia owoców, warzyw albo innych sensownych rzeczy, bo jemu smakuje czekolada;] Stałymi elementami są: drożdżówki, danio czekoladowe, muller mix z kulkami czekoladowymi, kulki czekoladowe, herbatniki czekoladowe, pierniki... Co dziwne to właśnie on jest zdrowy, ogólnie nie choruje i jak się okazuje jego czeko-dieta dobrze wpływa na jego organizm.

Próbowaliśmy go zmotywować z okazji mojego przeszczepu do przekonania się do papryki, pomidora albo o zgrozo jakiegoś owocu. Ale gdzie tam! Bycie dawcą to nie powód, żeby Lucjano miał zaczął jeść zielone albo czerwone warzywa;) I w dalszym ciągu pochłania czekoladę. Skoro przeszczep go nie rusza to nie wiem czy coś innego da radę. Może jakaś zaślepiona kobieta?;P

Niepokoi mnie, że jak wleją we mnie jego czeko-komórki macierzyste to pierwsze co, to będę chciała zjeść coś słodkiego;) Mam nadzieję, że one jednak są tylko odpowiedzialne za produkcję krwi. Słyszałam już różne wersje, że przeszczep smakuje jak słone mydło, pomidorówka lub płytki. Mój na pewno będzie smakował jak czekolada;]

Jedno jest pewne, będę mieć najbardziej energetyczną krew ever made! I pamiętacie jak w "Było sobie życie" te komórki sobie szły, najpierw zahaczając o serce, płuca? Moje będą sprintem biegły do szpiku;)

I tak myślę, że jeśli te jego czeko-komórki okażą się dobre, to mu coś kupię fajnego w podzięce. Ale czekolada za taki gest to chyba mało?;]

10:19, dotiblox
Link Komentarze (7) »
niedziela, 16 grudnia 2012

Zgoliłam sobie głowę. Nikt mi nie chciał pomóc, wszystkie pielęgniarki srają się, że maszynką i jeszcze mnie zatną, zacznę krwawić i się nie zatamuje. Omg... Horror. Ale podobno była tu taka jedna przygoda. Gość się pociął podczas pedicuru i nie mogli powstrzymać krwawiącego palucha. Tak to jest jak całe życie mamusia obcina pazurki;P ogarnijcie się panowie.

A moja już maksymalnie uboga dieta będzie musiała być jeszcze bardziej uszczuplona. Ze stałego zestawu białych bułek/chleba, sera żółtego, szynki, jajek, almette i sera topionego wypada nabiał. Nie mogę też jeść kiełbaski;D a lubię suchą krakowską albo żywiecką. Nie można, bo podobno rzyga się po niej soczyście. Totalnie nie mam pomysłu na urozmaicenia. Ale może ktoś z was jadł coś smcznego w czasie przeszczepu?;)

Dostaję ostatnie work krwi 0 Rh+. Po przeszczepi zmieni mi się grupa krwi, na grupę krwi dawcy. A Lucjan ma A Rh-. Szczerze to wolę swoją, bardziej mi się podoba;] Może znowu sobie zmienię na 0, da się tak?;]

Oczywiście ciągle pamiętam o tym, żeby zrobić coś głupiego przed przeszczepem;) opcji w izolatce jest już znacznie mniej, także nie mam zbytnio pomysłu, a czas się kończy...

____________________________________________________________________________________

To mój widok z izolatkowego okna:

 

 

Zimowo. Choinkowo. I w nogi mi zimno. W dodatku skarpetki mi zabrali;(

12:56, dotiblox
Link Komentarze (7) »
sobota, 15 grudnia 2012

Kurwa! Zamknęli mnie! Nie mogę już wychodzić. Dlaczego? Bo mam niskie wyniki.

WBC: 0,24

NEUT: 0,12

Niskie wyniki to ja mam od 4 miesięcy i nikt mnie nigdzie nie zamykał do diaska! Paranoja.

"Tak to jest tutaj na tym oddziale pani Dorotko, my jesteśmy bardziej ostrożni, ale może pani przez drzwi..." dalej nie słuchałam.

Ale jestem grzeczna, będę się tutaj słuchać i poddawać tym procedurom. Negocjować już nie zamierzam, bo chcę skończyć tą imprezę z sukcesem.

W pon tęgie głowy, jeśli będą miały wszystkie wyniki, zadecydują kiedy zaczynamy "protokół". A póki co to dostaję zjebkę, bo ciągle się uczę co mi wolno a czego nie. Ta druga pula jest zdecydowanie liczniejsza. Dzisiaj np. się dowiedziałam, że moja śniadanie stoi już za długo i nie mogę już tego zjeść albo w złym kubku zrobiłam płukankę, nie wie pani że płuczemy w jednorazówkach?. Bakterie! Bo cóżby kutwa innego.

 1 2 3 4 5 6 7 8 9....

Jestem kwiatem lotosu. Świat zewnętrzny mnie nie dotyka.

No w sumie dosłownie nie dotyka;)

___________________________________________________________________________________

Z serii wyczytane w prasie:

Siedmioletnia dziewczynka z USA jest chora na białaczkę. Obecnie choroba jest w stanie remisji. Jednym z leków, które przyczyniły się do poprawy zdrowia jest...marihuana. Mykaula przyjmuje codziennie jeden gram olejku konopi w postaci tabletek, co równa się wypaleniu 10 jointów.

Dzięki marihuanie choroba się cofa, a skutki chemioterapii zostały złagodzone. Dziewczynka po tych dawkach bywa głodna, potem wesoła, na końcu zaś zmęczona, a całe leczenie nie jest dla niej wielką traumą. Wspomina je jako okres wielkiej nudy, a to chyba lepsze niż cierpienie związane z próbą wyeliminowania komórek nowotworowych.

Oczywiście na matkę i ojczyma spadły gromy osób przeciwnych tej formie leczenia. Kobieta tłumaczy, że córka nie jest uzależniona i będzie brała konopie tylko do czasu, aż będzie to konieczne. Dziewczynka jest jedną z 52 dzieci, które zostały objęte autorskim programem prowadzonym przez państwo, zatem z prawnego punktu widzenia nie można im niczego zarzucić.

 Olewam ten przeszczep, poproszę olejek z konopii.

15:17, dotiblox
Link Komentarze (6) »
piątek, 14 grudnia 2012

Co jest wliczone w imprezę przeszczepową w 1-osobowym apartamencie all inclusive w Przeszczeppo Ensuite?

1. Klimatyzacja i nieotwieralne okna. Przeszklone drzwi do kontaktu ze światem, czytaj korytarzem.

2. Kamera jak w big brotherze. W kiblu nie ma, a tam chyba była, nie?

3. Telewizor z 20 kanałami, nawet polo tv jest. Ala będzie miała wiksę z Shazzą;)

4. Codzienna zmiana pościeli, w okolicach 7-8 rano;p piżam nie składają;P wypychają Ciebie na prysznic, potem szybkie rozbudzenie i śniadanie i nie ma, że zjesz później, bo za 20min Pani talerzyk zabiera. Nie przyzwyczajona jestem kurka do takich rygorów.

Ogólnie rygor zawsze był, ale ja jego nie przestrzegałam;D "No tak gwiazdeczka jeszcze śpi i zje później?" ;) a pościel zmieniałam sobie sama, szłam do szafki z praniem, wybierałam sobie niedziurawą najładniejszą o której mi się podobało. Cóż dobre czasy się skończyły.

5. Codzienna seria ablucji i zabiegów pielęgnacyjnych:

- płukanek: caphosol i takie tam,

- krople do oczu 3 razy dziennie (od klimy oczy suche),

- moczenie szczoteczki w 3 różnych kwasach,

- dupożel po każdej kupci,

- zmiana ręczników,

- wyparzanie naczyń,

- zmiana piżam (inne ubrania nie przejdą) nie ma, że 2dni w tym samym;D Pranie jest gratis. I lampą antybakteryjną przejadą też. Tylko ręczniki i piżamy musicie podpisać. Bo hotel da wam inne;]

- "dmuchające lotto" - zabawka, polegająca na dmuchaniu w rurkę, żeby piłeczki się podnosiły w takim plastikowym pudełku. Prewencyjnie, żeby uniknąć zapalenia płuc.

6. Hotel **** nie akceptuje czajników elektrycznych, trzeba dzwonić (tak, jest telefon) po herbatę/kawę/biszkopty/kisiel frugo pitahaya;] a jeśli chodzi o bufet to nic się nie zmieniło:( wczasy odchudzające z dietą miódmalyna welcome...

7. Długa kroplówko-smycz umożliwiająca poruszanie się po apartamencie. Nie trzeba się odłączać na prysznic

* Ponadto: łóżko na pilota i waga - trzeba kontrolować ile się schudło tudzież spuchło;]

8. Hotel Przeszczeppo Ensuite nie akceptuje również dużej ilości odwiedzających, jeśli już to wszyscy pojedynczo. Od pon gadka przez szparę w drzwiach. A póki co ja zakładam mój sexy gazowy kaftano-szlafrok, maskę i worki na buty i mogę wyjść przed śluzę pogadać;)

9. Przeszczeppo Ensuite przyjmuje wyłącznie łysych gości. Z tym większego problemu nie będzie. Muszę tylko wygolić mojego jeża, nie pierwszy raz zresztą.

10. Hotel **** akceptuje karty visa electron i mastercard;] bilon i banknoty maja za dużo bakterii, dlatego portfele zarekwirowano. Sierota bez pieniędzy w izolatce, dziwnie trochę.

 

- Ubezpieczenia NNW, Assistance brak;) trzeba polegać na sobie;)

10:28, dotiblox
Link Komentarze (8) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14