| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
O autorze
RSS
czwartek, 13 grudnia 2012

Można powiedzieć, że miałam już tu być w lipcu. Tymczasem musiałam przejść 3 chemie, żeby tutaj wejść.

A wczoraj wcale nie chciałam tu wchodzić! Dowiedziałam się ok. 13, że moja sala nr 8 jest za śluzą... Jakież było moje zaskoczenie!;D Już nawet nie chodzi o to, że nie byłam przygotowana i musiałam podpisywać moje ubrania i ręczniki markerem na szybko (inicjały na piżamach, bo pralnia nam wszystko pierze), że miałam wszystkie moje pierdoły ze sobą, nawet papier prezentowy i misio-poduszkę brokuła, że nie zdążyłam się przygotować psychicznie, pożegnać się ze wszystkimi jak trzeba i poprzytulać i podotykać na zapas;) chodzi mi o przekaz informacji!

Komunikacja z pacjentem to ich problem nadrzędny. Czy może ja jestem przewrażliwiona czy dziwnym jest, że chciałabym wiedzieć np. godz wcześniej, już nawet nie dzień wcześniej, że zamykają mnie w izolatce?

A wracając do wczoraj. Siedziałam jak głupia gęś przed śluzą na fotelach i odkładałam moment wejścia jak się tylko da.

Pani pielęgniarka Ania: Chce Pani już wejść na salę?

D: Nie!

Pani pielęgniarka Ania: No dobrze, ale o 16 ma pani antybiotyk.

D: A możemy go na przykład przełożyć na 17?

PPA: Możemy. A czeka Pani na kogoś?

Wchodzą moi goście;]

D: Albo na 20?

PPA: Już widzę, że będzie kombinowanie... ;)

Pogadałam chwilę, dałam prezenty pakowane w ostatnich minutach, bo nie będę później miała okazji i wyprzytulałam się chyba niewystarczająco, w sumie nigdy nie jest dostatecznie;] Bo o 17 już musiałam wejść do krainy izolatek, ale kombinowanie się nie skończyło!;]

Ogólnie myślałam, że już poznałam wszystkie wymiary certolenia się ze sobą. Wszystkie potencjalne źródła infekcji i wrota zakażeń. Byłam w błędzie. Nienawidzę pieprzenia się ze wszystkim, uważania, przesadnego cackania się. Nigdy tego nie robiłam. Może dlatego, że nigdy w życiu specjalnie często nie chorowałam. Na palcach jednej ręki mogę wyliczyć ile brałam antybiotyków (nie licząc tych teraz naturalnie). To chyba ma być dla mnie niejako lekcja pokory;]

O certoleniu się w następnym odcinku;)

__________________________________________________________________________________

Let's get it on...

12:59, dotiblox
Link Komentarze (4) »
środa, 12 grudnia 2012

Niespodziewajka!

Klykam do was z apartamentu numero otto na III pietrze transplantacyjnym;) 

Moje uczucie były niezwykłe mieszane jak się dzisiaj rano dowiedziałam o owej przeprowadzce, a już na bank nie spodziewałam się od razu miejsca w izolatce, tylko raczej w sali "otwartej". Wkurw, niepewność, smutek, zrezygnowanie, łzy, ochota ucieczki, radość że będzie szybciej, ekscytacja... Nie wiem jakby to opisać.

Bardzo chcieli mnie odizolować od Ali, bo zapalenie płuc się rozsiewa, a ja odporności brak a tu przeszczep... Także wpadli na genialny pomysł, że czemu by nie wpakować jej od razu do izolatki?;D bo się zwolniła.

Ogólnie jest klimat profesjonalny, inny niż do tej pory. Daleki od domowego. Raczej zadaniowy;)

Dzisiaj miałam zapoznawczą obczajkę oddziału i mojej sali 1-osobowej. A tak to nic dokładnie jeszcze nie wiem, bo przejście przez śluzę odkładam maksymalnie długo. I doktorki mojej nowej już w pracy nie było.

W pon zaczynam chemię.

Weszliśmy na nowy lvl - level hard;]

Szczegóły jutro słoneczka;) teraz muszę się umyć w mydle dla chirurgów i wymoczyć szczoteczkę w 3 kwasach;)

20:14, dotiblox
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 10 grudnia 2012

WBC: 0,27

NEUT: 0,15

HGB: 4,9

PLT: 42

Więcej fabryka nie dała. 

A ja czuję się dobrze;)

Miałam pewne występy w piątek, ponieważ Dr Pomocnik zaniepokoił się moją szyją, bo była powiększona i po jednej stronie bolała mnie przy ucisku. Co więcej, dotykanie jej wywoływało duszności. Wkłucie też było zaczerwienione przy szwach, więc Dr przebąkiwał zmianę zestawiku, bo w sumie wkłucie już mam od lipca, cud że jeszcze jest drożne i działa! Zmiana zestawiku = szycie szyi. Odrzuciłam, więc ten pomysł;] I jeszcze mojego najulubieńszego Dr Be brak, a on szyje najlepiej, jak Dolce Gabana;]

Dlatego, żeby obczaić wnętrze mojej szyi i okolic byliśmy na USG, pierwszy raz w życiu miałam też gratisowo Dopplera. Pewnie srali w gacie, że mam zakrzepicę. A wkłucie mam po lewej, a boli mnie po prawej, więc sama odrzuciłam opcję zakrzepicy, bo wiem jak to kuresko boli i jakie różne kolory się tworzą. A kolorów na szyi brak. I strony szyi też się nie zgadzają.

Potem przyszedł do mnie pan Laryngolog, bo na uesgie było czysto. Oczywiście Dr L ze swoją górniczą latarką zajrzał mi nie tylko do gardła, ale też do uszu i nosa. Też stwierdził, że jest czysto. Ale zasugerował, że mogę mieć coś z tarczycą. Zbadawszy mi TSH również wyszło, że tarczyca mimo wszystko pracuje jak należy.

I takim oto sposobem nie wiadomo co mnie tak kłuło. A "empirycznie" dopasowali mi antybiotyk, który wchłaniam od pt - kimicin. Kici kici;] mam od niego wysypkę, ale kij. Nie chcę clemastinu. Bo śpię po nim snem nieświadomym i wytrzymam taką lekką wysypeczkę.

A Alicja ma zapalenie płuc. Aga zaś wyjeżdża do innego szpitala, chyba do CO na radioterapię.

Ja za tydzień przeprowadzam się na górę;] w czw kolejna biopsja i kontrola mojego grzybka w płuckach. Rozrywek: brak;]

__________________________________________________________________________________

21:35, dotiblox
Link Komentarze (5) »
sobota, 08 grudnia 2012

Padł rekord - 5miesięcy. Bez dnia na zewnątrz.

1

2

3

4

5 miesięcy...

1

2

3 chemie

Jak ja to zrobiłam?

No i zapomniałabym. Jeszcze przeszczep przede mną. Tydzień-dwa chemii, przeszczep i potem co najmniej 3-tygodniowa reaktywacja.

 

PS

Jest pewna dzielna dziewczynka. Ona jest naprawdę dzielna, ja nie jestem ani trochę. Jak wydaję mi się, że to mi jest ciężko i mam ciągle pod górkę to sobie czytam. Ile ona przeszła, matko...

Jeśli też Wam się wydaje, że macie same problemy: bo ktoś porysował Wam samochód, bo spóźnił się tramwaj albo bo nie macie się znowu w co ubrać, wejdźcie tu: http://ksiezniczka-maja.blogspot.com/ Oddział onkologii dziecięcej jest dla mnie najsmutniejszym miejscem na świecie.

 

Erateina sprytna dziewczyna (łac. Erateina puellaastuta) – tak brzmi nazwa nowego endemicznego gatunku motyla, wyłoniona w ogólnopolskim konkursie zorganizowanym przez miesięcznik „National Geographic Polska”. Nowy gatunek został odkryty w lutym 2012r. podczas polsko - wenezuelskiej wyprawy na Tramen Tepui do Wenezueli. Autorką nazwy jest Alicja Zdobylak z Wrocławia.

- Motyle kojarzą mi się z kobietami i z przebiegłością. Niełatwo jest je złapać, pojawiają się w nieoczekiwanych momentach.

___________________________________________________________________________

Spread your wings, you little butterfly;) puella astuta;)

21:50, dotiblox
Link Komentarze (1) »
czwartek, 06 grudnia 2012

Ciągniemy dzisiaj temat medycznie białaczkowy.

Wiele pacjentów ma swoje teorie dlaczego zachorowało, ja również mam swoje. Mój Dr mówi, że ludzie o tym książki piszą od dawna i nie warto się nad tym zastanawiać. No ale wiadomo, każdy chory to robi! I szuka "w tym Internecie"... I myśli... no bo co tutaj robić, jak spać nie można? W każdym razie oto małe zestawienie tych które udało mi się zapamiętać (z języka można wywnioskować, że wiek przeważający to +50):

-" ...bo ludzie jeżdżą po świecie jak szaleni, Chiny, Indie albo kurka Afryka i safari. Łapią te bakterie chuje muje, przywożą je tutaj roznoszą wśród ludzi, a nie każdy oswojony..."

-" ...bo chemia w tym jedzeniu wszędzie, te E-50, E-150, barwniki z karaluchów, nawet cholera w jogurtach, czerwonego naturalnie nie wyprodukujesz dzisiaj, musisz dać barwnik!"

-" ...bo ta chemia przemysłowa, cify, domestosy... Kiedyś to było tak: ocet, woda, soda i kwasek cytrynowy. A teraz? O mój Ty przenajświętszy... Całe półki w marketach. I w szpreju, i mleczku i gęsta zawiesina zielona jak trawa u mnie na działce! Sama chemia..."

-" ...bo ciągle zmęczona chodziłam, nie wysypiałam się. Zdrowego życia nie prowadziłam. Ciągle przed TV."

-" ...bo u mnie w rodzinie to wszyscy mają raki, więc to musi być jakoś dziedziczne. W sumie białaczki to nikt nie miał, ale inne były. Wujek Gienio to miał raka nerki, stryjek Zbyszek jelita grubego, a babcia Wandzia..."

-" ...bo to kara za grzechy. Los tak chciał najwidoczniej."

Ja jednak zagłębiam się amatorsko w medycynę i próbuje to wytłumaczyć rozumnie;) argumenty duchowe albo "to przez tą chemię" do mnie nie przemawiają. Dlatego czytam sobie różne rzeczy "w tym Internecie" i filmy różne oglądam. Ostatnio znalazłam jeden całkiem przejrzysty, częściowo tłumaczący zagadkę. Obczajcie od 8minuty:

i początek 4. części:

Teraz. Pytania za 100pkt: Skąd ten błąd w DNA? Czy dziedziczy się ten błąd? Kiedy on się pojawia? Dlaczego u niektórych się aktywizuje, a u niektórych nie? I pytanie za 10000000000pkt: Czy jest coś, co aktywizuje białaczkę?

11:42, dotiblox
Link Komentarze (4) »
środa, 05 grudnia 2012

Oglądałam to jak byłam mała. Chyba przegapiłam ten odcinek. Teraz nadrabiam z nawiązką;]

Od 13:30 jest o białaczce.

W sumie zgadza się, siostra chora i brat pomaga;)

Chciałabym, żeby to wszystko było takie proste...

Najbardziej mi się podoba kontrola karty HLA;)

20:28, dotiblox
Link Komentarze (2) »
wtorek, 04 grudnia 2012

Widziałam wiele wstrząsów anafilaktycznych po płytkach albo krwi, ale dzisiaj muszę przyznać był hit. Ala ma grupę B Rh- no ale akurat dostała 0 w osoczu AB, z braku laku, ale wszystko się zgadzało. A to, że płytki i czerwone krwinki lecą masowo to nikt się głębiej nad tym nie zastanawia: rozdajemy, podłączamy, sprawdzamy, recytujemy wierszyk "imię nazwisko grupa krwi", odłączamy.

No i patrzę została końcóweczka worka płytek o ciepłym kolorze moczu. A Ala pyta się mnie czy ma czerwone oko. To patrzę na nią i mówię, że nie. Chwila później pyta, czy kiedyś gardło mnie bolało po płytkach. Też mówię, że nie. Obracam się, a ta ma już spuchnięte oko, całą szyję i twarz w wysypce i zaczyna kaszleć i się dusić. Dzwonię po siostrę. Przyszła od razu, spojrzała na Alę, zakręciła płytki i biegnie po doktora. Ten przyszedł, posłuchał, obczaił wysypkę, która była już wszędzie, był zaskoczony jej okiem Saurona i szyją jak u koksa i wyrecytował leki do podania szybcikiem. Wjechało podówjne hydro, dexaven i clemastin na uczulenie. A to, że biedulka ma neuralgię to cierpi strasznie przy każdym ruchu, a co dopiero kaszleniu, bo kłuje po obu stronach magiczna kolka... I co gorsza coraz bardziej się czerwieni... I płacze... I oddychać nie może, dusi mi się obok. Uszy zrobiły się gigantyczne jak u słonia. Oko to już w ogóle tak ogromne, że je zamknęła. Ale najgorsze to ta pikawa i oddychanie, które mnie zaniepokoiło. Może inaczej bardziej po polsku: byłam posrana. Bo 15min minęło i nic. 30min i żadnej poprawy. Lotam, otwieram okno, zamykam okno, siedzę obok niej, obserwuję, liczę puls, mówię, żeby się uspokoiła, na pewno zaraz zadziała, to co dostała i będzie git majonez.

Git majonez to było dopiero po godzinie... Jak z powrotem mogła mówić normalnie, bo tak w ogóle gardło jej też spuchło. Oko nie odpuściło do teraz, także kapitan hak ciągle widzi na jedno oko. Zastanawiam co by się stało, jakbym zareagowała 10min później.

Do diaska! Co za felerne płytki, pewnie od jakiegoś brudasa, który się połasił na czekoladę. Albo od cygana. Drodzy moi, myjcie się ołrajt? Nie mówię, że antybakteryjnym mydłem dla chirurgów, szary jeleń is fine. Chlejesz, ćpasz, łajdaczysz się, jesz szajs, jesteś alergikiem na wszystko co chodzi - zostań w domu, ja Ci wyślę tą czekoladę;] Milkę kutwa!

A z Aga ciągle słabo. Bardzo słabo.

Atrakcje są, nie ma co, nie mogę narzekać.

________________________________________________________________________________

Pozdrawiam serdecznie gypsies;]

17:51, dotiblox
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 03 grudnia 2012

* Nasza Aga jest w stanie ciężkim, co się z nią posypało po dzisiejszym PETcie i dali ją na izolatkę. Niekolorowo. Tyle wiem. A pielęgniarki płaczą w dyżurce. Cholera wie co tam się dzieje.

* Wczoraj już po raz drugi opitoliłam Alę na łyso, a miała tak ślicznego baranka. I niezwykłe było to, że włosy wypadły wszystkie na raz. Wszystkie w 10min. Nie trzeba było ich golić, po prostu je powyciągałyśmy. I to w ekspresowym tempie, bo tydz po chemii, ja przykładowo czekałam 3tyg, więc ta chemia to musi być naprawdę siekierrra.

* Cancidas w 2tyg zdziałał cuda - w płucach zostały już zaledwie korzonki grzyba, można powiedzieć grzybnia;)

* W moim szpiku wg trepana 5-7% komórek raquellowych, ale sytuacja jest o tyle złożona, że nie wiadomo czy z tych komórek wytworzą się blasty raquellowe czy erytroblasty, które lubimy;) bo w mojej białaczce podobno mogą być takie występy. Szpik się długo regeneruje to minus tej chemii, ale zadziałała, bo wybiła resztę tatałajstwa, więc mamy plus. A jeśli znamy działania na liczbach zespolonych to wiemy, że plus i minus daje gwiazdeczkę;) [twierdzenie: + i - = *] 

* Za tydz-2tyg wywalają mnie na górę na przeszczep, czekam chyba tylko na zwolnienie apartamentu 1-osobowego. Tymczasem mam nic nie złapać i chuchać i dmuchać na siebie;P Jak zawsze;] Mój dawca Lucjan znowu oddał 10próbowek krwi na badania. Faceci źle znoszą strzykawki, wbijanie w skórę albo ból. Ogólnie krewka leciała i bolało, pewnie siniak będzie... ;( Jak to dobrze, że ja jestem chora, a nie on;]

* Jedyny dobry news taki, że mimo mojej zerowej odporności (zagrażającej życiu of kors;P) Dr B pozwolił mi zjeść obiad w domu przed przeszczepem przy zachowaniu wszystkich możliwych środków ostrożności, szaleństwo;) coś czuję, że wjedzie lekkostawna pizza;)

________________________________________________________________________________

Potrzebuję kogoś by my side w izolatce na święta;]

19:02, dotiblox
Link Komentarze (4) »
sobota, 01 grudnia 2012

Pewnie nie mam przebicia jak Doda albo Agata Mróz, ale muszę po raz kolejny zorganizować apel.

Jedna z naszych ziomalek nie ma dawcy. Przeszła naprawdę mordęgę przez wszystkie chemioterapie jakie są możliwe, bo była na większość z nich oporna, raquella nie chciała się łatwo poddać i ostatnią opcją jaka jej została to alloprzeszczep. Niestety nie ma tyle szczęścia co ja i żaden z jej rodzeństwa nie jest zgodny.

Dlatego prośba do was, drodze czytacze, zarejestrujcie się w banku szpiku. Może akurat wasz wyczesany genotyp będzie zgodny z jej. To nie wymaga wiele zachodu. I to wcale nie boli. A parę mililitrów waszej krwi może uratować jej życie.

Procedura rejestracji potencjalnych dawców: Aby przeszczep był możliwy, musi występować zgodność antygenów transplantacyjnych HLA (human leukocyte antigens - antygenów zgodności tkankowej) pomiędzy dawcą a biorcą. Antygeny HLA poszczególnych ludzi różnią się między sobą prawie tak samo jak linie papilarne. Jednak niektóre kombinacje powtarzają się. Dzięki temu jest możliwe znalezienie odpowiedniego dawcy dla chorego. Standardy światowe przewidują, że natychmiast po rozpoznaniu białaczki, w której są wskazania do przeszczepu, chory ma pobieraną krew do badań określających jego antygeny HLA. Prawdopodobieństwo znalezienia dawcy wśród rodzeństwa wynosi 25%. Jeśli takiego dawcy nie ma, rozpoczynają się poszukiwania dawcy niespokrewnionego w rejestrze światowym (BMDW - Bone Marrow Donors Worldwide). Czas trwania doboru w rejestrze światowym zależy od tego, czy geny chorego są rzadko czy często spotykane wśród zarejestrowanych tam kandydatów.

Tutaj znajdziecie wszystkie potrzebne informacje: http://dkms.pl/choose.html

Przypominam też o akcji pt. "Nie bądź chujem nie wycofuj się", decyzja ta powinna być świadoma i przemyślana: http://www.weszlo.com/news/11269-Nie_badz_chujem_nie_wycofuj_sie

Chciałam też podziękować wszystkim ludziom, którzy oddają krew. Naprawdę nie jestem w stanie oszacować ile do tej pory dostałam litrów krwi i płytek czy osocza. Było tego naprawdę mnóstwo. Leczenie białaczek bez transfuzji krwi nie jest możliwe. (Zresztą dzisiaj też ją miałam, bo hemoglobina mi spadła.) Gdyby nie one już dawno można by mnie odwiedzać na Junikowie. Obojętnie jaką macie grupę, obojętnie jakie Rh + czy - liczy się każda kropla. Z waszej krwi segregator wydziela płytki, czerwone krwinki, masę granulocytarną, wszystko to czego mój szpik niestety nie produkuje w odpowiedniej ilości. Dlatego jeszcze raz wielki szacunek dla honorowych dawców, zarówno mężczyzn, którzy mogą to robić częściej, bo raz na miesiąc i kobiet, które przez miesiączki mogą tylko oddawać krew raz na 3miesiące. Co więcej mogę powiedzieć? Po prostu dziękuję.

Dobroć wraca, jak karma;]

20:00, dotiblox
Link Komentarze (6) »
piątek, 30 listopada 2012

Nic się nie dowiedziałam dzisiaj, oprócz tego, że jestem "do omówienia".

Doktory ostatnio się nie rozwijają. I pogięło ich z tymi gadkami zwiększającymi świadomość...

Że ostra białaczka to bardzo poważne rozpoznanie.

Że choroba nieleczona po wznowie wyniszcza organizm w zastraszającym tempie.

Że im nie chodzi o to, żeby przedłużyć mi życie, tylko mnie wyleczyć.

Że oni nie są cudotwórcami.

Że teraz jestem ciągle w głębokiej cytopenii, a to stan zagrażający życiu...

W skrócie śmierć, gehenna i hades się otwiera.

Ja pierdolę, oni myślą, że to jakaś nowość dla mnie, tak? Wyluzujcie galoty;)

Pomnika jeszcze nie zamówiłam, a stypa będzie w Pizza Hut;] A może oni chcą, żebym spisała testament? Znaczącego majątku brak;P Wszystkie moje aktywa trwałe i obrotowe przeznaczam na cele charytatywne czyli jakąś zacną imprezę. Rentę po mnie dziedziczy mój terapeuta, bo nic mu nie płacę za jego usługi, a wiem, że on ją dobrze spożytkuje;)

Czuję się zdrowa ogólnie, i o co tyle szumu?;] wypuście mnie lepiej do domu albo do Pizza Hut na obiad chociaż.

Pomysł z wyznaniem miłości przedni;) Ale kombinujcie dalej, bo mojego serca żaden Dr nie jest w stanie ukraść;D nawet Dr Pomocnik, chociaż jak tak się przyjrzę... Ah ta jego monobrew i wyłupiaste oczy! Bez kitu I'm in love & I wanna do IT!;]

____________________________________________________________________________

Indeed.

20:06, dotiblox
Link Komentarze (2) »
czwartek, 29 listopada 2012

Niespodziewajka. Biopsja była już dzisiaj by Dr Przydupas himself.

Leżę sobie leżę ze znieczuleniem wcikniętym już nad moją dupką, a tu Dr Pomocnik bierze się za igłę! Jakież było moje zaskoczenie! Aż mi moje niskie ciśnienie podskoczyło!

W ogóle coś mi śmierdzi w powietrzu. Ulubiony Dr B przyszedł dzisiaj z miną poważną, badał mnie nad wyraz dokładnie. Coś się święci. Boję się, że chcą mnie szybcikiem wywalić na górę (na transplantację czyli, bo to piętro wyżej). Jutro też KT na cito. Nie podoba mi się to.

A ja psychicznie jeszcze nieprzygotowana. W sumie nie wiem kiedy będę;P Więc może lepiej z zaskoczki.

Ale chciałam zrobić jeszcze coś głupiego przed przeszczepem. Bo cholera wie czy przeżyję.

Jakieś pomysły?;-)

____________________________________________________________________________________

Too lost in da hospital

21:06, dotiblox
Link Komentarze (4) »

Moja historia choroby dla studentów, bo nie chcę już mi się tego samego opowiadać. Będę im kserować albo dam linka;]

 

Pacjentka lat 24, waga 47kg(z początku 55;p), 165cm ;-)

Trafiła w listopadzie 2011 z Kliniki Dermatologii z rozpoznaniem pancytopenii niewiadomej przyczyny. Po nakłuciu szpikowym w cytometrii przepływowej 14% blastów w szpiku. Wstępne rozpoznanie: MDS. Badanie cytogenetyczne szpiku potwierdziło ujemny wynik chromosomu Philadelphia, co odrzuciło podejrzenie CML-u. Po 2tyg powtórzono biopsję szpiku, w rozmazie 23% blastów. Ostateczne rozpoznanie: ostra białaczka szpikowa AML M2. Przy braku objawów w badaniu przedmiotowym, śledziona niepowiększona, węzły pachwinowe, pachowe, podżuchwowe, nadobojczykowe i szyjne również niepowiększone. Pogłębiająca się anemia, niedokrwistość, trombocytopenia. Bladość powłok skórnych.

Przed rozpoczęciem terapii wykonano kontrolne USG brzucha, RTG klatki, echo serca, EKG. Założenie Browiaka, wkłucia centralnego do żyły szyjnej. Podano chemioterapię "3+7" we wlewie ciągłym, 3 pierwsze dni daunurobicyna i 7dni cytarabiny. Efekty uboczne: biegunki 8razy dziennie, pobrano kał na posiew, dołączono metronidazol, przy 15biegunkach ze śluzem podano loperamid. Gorączka 38,5. Antybiotyki: tazocin, wankomycyna, targocid, dalacin, amikin, fortum, augmentin, cipronex, proxacin, menorem, zyvoxcid. Leki przeciwbólowe: pyralgina, ketonal, tramal, morfina. Leki podtrzymujące ciśnienie: dopamina i lewonor. Leki przeciwalergiczne: alertec, clemastin, dexaven, hydrocortison, corhydron. Leki przeciwwymiotne: atossa, metoproklamid. Albuminy na obrzęki. Wstrząs septyczny. Żywienie pozajelitowe, dożylne 2000ml/doba. Relanium na obniżenie ciśnienia. Żółtaczka niezakaźna - podwyższona bilirubina, żółte białko oka i powłoki skórne. Leczenie przeciwgrzybicze: amfoterycyna B, cancidas, vfend flumycon, płukanki: fungizone, caphosol. Sterydy: dexaven. Mikroropnie na wątrobie i śledzionie niewiadomego pochodzenia, laparotomia jamy brzusznej z zamiarem splenektomii. Przed szczepionki przeciw meningokokom i pneumokokom. Wstrząs po immunoglobulinach. Wykonano próbę tuberkulinową w celu wykluczenia gruźlicy. Zrobiono rezonans jamy brzusznej z podejrzeniem zmian nowotworowych - nacieków białaczkowych. Laparotomia diagnostyczna i wycięcie mikroropnii zarówno ze śledziony jak i wątroby. Pozostawienie śledziony, niemożność jej wycięcia ze względu na zbyt ścisłe przyleganie do otrzewnej. Biopsja mikroropnii wyklucza nacieki i inne zmiany histopatologiczne, badania bakteriologiczne i wirusologiczne ujemne. Badania na choroby tropikalne ujemne. Badania paryzytologiczne ujemne. Podejrzenie GIST-u, przeczyszczanie fortransem, rezonans układu pokarmowego wyklucza zmiany histopatologiczne. CRP ciągle powyżej 100, gorączka ustępuje po 3,5miesiąca. Po 4,5 miesięcznej hospitalizacji wypis do domu przy remisji całkowitej i ciągle utrzymującym się wysokim poziomie CRP, na badaniu obrazowym KT zmiany na wątrobie i śledzionie nie ulegają zmianie, ciągły stan zapalny. Zalecenie eksperymentalnej kuracji w komorze hiperbarycznej i kontynuacja antybiotykoterapii i profilaktycznie przeciwgrzybiczo flumycon. Ze względu na pozytywną reakcję po komorze i zmniejszenie się stanu zapalnego (CRP 20), zmniejszenie się zmian i ich zwłóknienie wynikające z obrazu KT oraz długiej remisji (6miesięcy) decyzja o alloprzeszczepie od dawcy spokrewnionego. Dawca brat, zgodność tkanek HLA 100%. Dawca w czasie przygotowań do przeszczepu ma zapalenie wyrostka i zabieg jego usunięcia. Konieczny okres jego 5-7tygodniowej rekonwalescencji i przesunięcie przeszczepu. Podczas kontrolnych badań krwi: niski poziom neutrofili, WBC i płytek - podejrzenie wznowy choroby. W badaniu cytometrycznym szpiku 30% blastów, w trepanobiopsji nowe skupiska komórek - wznowa choroby podstawowej (AML). Przed chemioterpią kontrolne badanie KT jamy brzusznej, EKG, echo serca, USG węzłów chłonnych. Podanie reindukcji "3+7". Efekty uboczne: wysypka, gorączka, biegunka, mdłości, obniżenie ciśnienia, brak apetytu. Brak wzrostu neutrofili w morfologii, ciągła trombocytopenia, niedokrwistość. W 30 dobie po kuracji w badaniu cytometrycznym szpiku 70% blastów. Oporność. Natychmiast podanie kolejnej kuracji indukującej HD Ara-C, wysokie dawki cytarabiny we wlewach co 2dobę. Jednocześnie antybiotykoterapia ze względu na już osiągniętą głęboką cytopenię. Efekty uboczne: gorączki, dreszcze, bóle głowy, bóle mięśni, osłabienie, obniżenie ciśnienia, zapalenie spojówek, biegunka, nudności, spadek masy ciała. Po wydłużonym okresie regeneracji ze względu na drugą z kolei chemioterapię i początkowy MDS biopsja szpiku przesunięta do 40. doby po chemii. W badaniu cytometrycznym szpik ubogokomórkowym z obecnością blastów. Podanie chemioterapii II linii Flad-ida, Fladurobicyna, wysokie dawki Ara-C i idarubicyna oraz Neupogen przez 5dób chemioterapii. Częściowa remisja, 10-12% blastów w szpiku. Planowany przeszczep na chorobie częściowej.

PS

Mogę już pisać epikryzy, nie?;)

20:45, dotiblox
Link Komentarze (5) »
środa, 28 listopada 2012

Granulocyty: 0,16...

I jak ja mam się nie denerwować?

Nie wiem co ten mój szpik odwala, ma tylko 1 zadanie - granulocyty... Czy to takie trudne? Czy raquella znowu coś cicho tworzy? I moje ulubione słowa już na tapecie: wznowa? oporność? Nakłuwamy ponownie w pon. 

A w pt mam kontrolne KT klatki, żeby sprawdzić czy mój galaktomannan się poddał, bo kaszlę już mniej, jak nie w ogóle.

Powiedziałam dr B, że jestem realistką i nie wymagam wiele, chcę chociaż weekend w domu posiedzieć przed przeszczepem, nawet nie tydzień. Odpowiedział, że "pomyślimy". Mogę iść nawet z wkłuciem centralnym albo w masce i gazowym szlafroku, skoro nie mam tej przeklętej odporności.

Tak czy siak święta spędzę akurat w izolatce. Nie wyobrażam sobie tego. Nie widzę siebie w tym pokoju 1-osobowym. Muszę to sobie jeszcze przyswoić. I to nie jest kwestia świąt, że przykro albo nudy, że nie będę mieć co robić kutwa, to jest najmniejszy problem. Albo tego, że nikt nie może do mnie wejść, oprócz lekarza i pielęgniarki. To jest raczej kwestia strachu.

Zdaję sobie sprawę, że to jest jednak przeszczep tak, a nie pici polo.

Zdaję sobie sprawę z tego, że nie jestem chora na grypę, tylko na białaczkę i nie wlewają we mnie NaCl tylko chemioterpię mieloablacyjną rozpierdalającą szpik do zera.

Zdaję sobie sprawę, że może się zdarzyć wszystko. Że mnie zepsują delikatnie mówiąc i będę sama ze sobą wymiotując nocami albo srając na zielono.

Zdaję sobie sprawę z faktu, że przeszczep to nie koniec tej imprezy. Czeka mnie pewnie GvHD (przeszczep przeciwko gospodarzowi) w lekkiej bądź ostrej postaci. Przeszczep może się nie przyjąć. Mogę mieć doszczep. Mogę mieć wznowę. Mogę jebnąć. I różne inne scenariusze mimo mojego pozytywnego nastawienia.

Ogólnie zdaję sobie sprawę, ale nie dociera to jeszcze do mnie w pełni.

I jak zawsze chcę wszystko wiedzieć, to teraz nie wiem czy chcę. Bo boję się. 

Chojrak mode is off;]

_____________________________________________________________________________

Niemieckie reagge, czy może być coś piękniejszego?;)

15:27, dotiblox
Link Komentarze (7) »
wtorek, 27 listopada 2012

Granulocyty: 0,22

Spadły... Nie rozumiem dlaczego. Wkurwia mnie to.

Hgb: 4,3 (Dla przypomnienia zdrowy człowiek ma jej 2x więcej. Granica bezpieczeństwa tutejsza to 5. Poniżej 5 powinni już przetaczać krew.) A ja mam ile mam i nic nie czuję. Ale koncentrat krwinek czerwonych dzisiaj przyjmę.

Płytki za to urosły. Do diaska po co mi płytki? Chcę granulocyty. Już moje pomidory czekają w szafce. Dojrzewają i czerwienieją.

***

Ala zaraża mnie sleeping transem. Jest słaba po chemii i ciągle śpi. Ponadto zrobiło jej się coś w buzi, co boli ją tak okrutnie, że nie jest w stanie ani pić, ani jeść. Tramal jej pomaga, ketonal już przestał.

***

W ogóle dowiedziałam się ostatnio, że tramal to narkotyk, bo uzależnia. Fajnie, że mamy prochy na oddziale;] 

Cytując http://narkomania.akcjasos.pl/content/view/111/48/ :

Ponieważ chlorowodorek tramadolu powoduje uzależnienie, po odstawieniu mogą wystąpić objawy abstynencyjne, takie jak pobudzenie, lęk, nerwowość, bezsenność, nadmierna aktywność ruchowa, drżenie, objawy majaczeniowe...

...daje poczucie błogości, pobudzenie, euforię. Stosowanie leku może również wywołać szereg działań niebezpiecznych jak: osłabienie, stany splątania, trudności w zasypianiu, bóle i zawroty głowy, suchość w ustach, zaburzenia w oddawaniu moczu, objawy niepożądane ze strony układu krążenia: niemiarowe bicie serca, przyspieszenie czynności serca, uczucie osłabienia, duszność, omdlenia.

Z autopsji tramal zamula;] i wg mnie to wszystko wyżej to ściema.

 

PS

Do już dość licznej puli pytań zabronionych dorzucam:

A wypuszczą Cię na święta?

_____________________________________________________________________________

12:41, dotiblox
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 listopada 2012

Granulocyty: 0,27 !!!

Hgb: 4,7

Tempo wzrostu nie poraża, 0,1 w 2dni;P Ale dobrze, że mamy wzrost! Tfu tfu nie chcę wykrakać.

Jak będzie 0,5 mogę np. zjeść pomidora! Nie wyobrażacie sobie mojego ślinotoku jak zobaczę ten piękny czerwony plasterek na kanapce;-) Najchętniej to bym posypała go szczypiorkiem. Albo co lepsza dodała jajko z majonezem, żeby stworzyć "kolorową kanapkę", ale to już będzie burżujstwo z mojej strony. Zacznijmy od pomidora na szynce;]

Co więcej, każe sobie przynieść sernik na deser!

Dzisiaj w lodówce zobaczyłam kawałek tiramisu... Jak można tak drażnić ciężko chorych? I tak mnie strzela jak widzę jak ktoś ma paprykę albo ogórki kiszone... Takie rzeczy muszą być bardziej ukryte przed pacjentami, którzy od 4miesięcy jedzą to samo.

A dzisiaj na śniadanie była mielonka i parówka, co za niespodzianka!;]

Pani Maria, salowa: Jemy coś? Ile skibeczek? Kawa czy mleko?

Pan świeżak: (Skwaszony i zły patrzy na śniadaniowe frykasy) Kto ustala te posiłki w ogóle?

Pani Maria: My to tylko rozdajemy proszę pana.

D: Musi Pan się zaczać przyzwyczajać, rozczarowanie będzie codziennie, przy każdym posiłku.

Pan świeżak: Przecież to jest skandal! [...]

Szkoda mi Pana świeżaka, spodziewał się odświętnego, wypasionego, niedzielnego śniadania, a tu klops...

______________________________________________________________________________

Wiem, że te po niem to ściema, czeskiego nie znam, ale pewnie też wymyślone, w każdym razie mega pocieszne;] Tak samo jak dziwka to po czesku szczotka, stanik to cyckowawygoda a majtki chujowaprzeszkoda;]

14:44, dotiblox
Link Komentarze (3) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14