| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
O autorze
RSS
wtorek, 16 października 2012

Nie, nie miesiączka. Dzisiaj jest miesiącznica moi najmilsi, 3miesiące w szpitalu non stop. Myślę, że mój rekord 4,5miesięcy będzie wkrótce pobity przez moją osobę;D może jakiś konkurs na najdłuższą kurację z nagrodami drodzy sponsorzy? Ucieszyłabym się nawet z kilograma pomarańczy;] A tak poważnie to jeszcze trochę i przybiję piątkę Adze w wariatkowie.

Apropos rankingów, przedstawiam rezultaty naszych wybitnie obiektywnych testów na nutridrinkach, narady były długie pełne sprzeczek, ale oto wyniki:

miejsce I - Smak malinowy - malinowa rozkosz;D aż się tylko prosi o "duże kawałki owoców"

miejsce II - Smak pomarańczowy - sok pomarańczowy z mlekiem, bardzo interesujący

miejsce III - Smak czekoladowy - mleczne kakao.

Tak czy siak, zresztą jak wszystko inne, mają też swoje zady. Są turbo drogie, buteleczka 200ml 8zł, smaki: truskawkowy i neutralny są, wg Ali, wymiotogenne. Smak jabłkowy jest najgorszym "nutri juicem" jaki doświadczył mój przełyk.

A i nasza Aga wróciła z psychiatryka. Chyba nikt jej nie powiedział, że znowu ma zmiany na mózgu, dobrze, że się nie wygadałam. Szczerze, nie poznałam jej. Przytyła 10kg w 1,5miesiąca, ma puce jak niemowlak i brzuszek jak big-mama. Spuchła po psychotropach, jedno oko ma w połowie zamknięte. I twarz przekrzywioną. Trochę się jąka też. Ogólnie spodziewałam się gorszego stanu, a ona całkiem na luzie opowiada o wariatkowie. Podobno to jedyny szpital, gdzie można palić na luzaku.

Czekam na 3. chemię, 3 chemię pod rząd, oni sobie ze mnie kpią.

Mój pomnik ma być z marmuru jakby co. A kwiaty tylko świeże albo żadne;] Cmentarz na Junikowie ujdzie, tylko jakiś ładny zakątek poproszę.

_______________________________________________________________________________

11:14, dotiblox
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 15 października 2012

Chcą mi dać kolejną chemię, oni są niepoważni, nie rozwijają się bez kitu.

Ciągle mam komórki białaczkowe w szpiku, nie wiem dokładnie ile, bo nie raczą mnie takimi informacjami, ale podobno som gdzieś w pustkowiu. Trepan łaskawie będzie obczajony w środę. I na "chorobie aktywnej" nie chcą mi zrobić przeszczepu, bo jest dużo większe ryzyko, że po nim będę mieć nawrót.

Kolejne 2miesiące przede mną na uroczej sali numero 11. Ja pierdolę.

Tym razem wjeżdża chemo-siekiera o kosmicznej nazwie Flag-ida. Z niczym mi się nie kojarzy ten uroczy skrót.

Patrzcie co znalazłam "w tym internecie": http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12707726

In our experience, FLAG-IDA is a well-tolerated and effective regimen in relapsed/refractory AML. The toxicity is acceptable, enabling most patients to receive further treatment, including transplantation procedures.

Complete remission (CR) was obtained in 24 of 46 patients (52.1%) and 3 of 46 (6.6%) died during reinduction therapy: 2 due to cerebral hemorrhage and 1 due to fungemia (Candida tropicalis). Fever >38.5 degrees C was observed in 40 of 46 patients (86.9%), 27 had fever of unknown origin (FUO) and 13 documented infections; 31 of 46 (67.3%) developed mucositis (...)

52% szansy, gorączka to pewniak, zobaczymy jak będzie z grzybem albo innymi bajerami o unknown origin.

Oni chyba nie srali jak to mówi Czereśnia, mój brat.

Moja motywacja: 0. Siły witalne: 30/100.

__________________________________________________________________________________

hmm na uspokojenie. Jednak zobaczę jak park się złoci.

 

20:44, dotiblox
Link Komentarze (4) »
niedziela, 14 października 2012

Niektórzy zaczynają mi zarzucać, że nie piszę tutaj o wszystkim. Owszem, nie piszę, ale dla waszego i mojego dobra.  Pisanie o niektórych rzeczach mi nie pomaga. Także nie piszę i nigdy nie będę pisać:

1) O śmierci. O tym, że nie ma tygodnia, żeby ktoś nie umarł na oddziale. O tym, że nawet obok mnie ktoś umarł, za parawanem.

2) O tym, że mam kryzysy i idę sobie popłakać do kibla, bo nie lubię jak inni patrzą jak płaczę i próbują mnie pocieszyć. Nie lubię jak się mnie pociesza, bo większość nie ma pojęcia przez co przechodzę i gadki typu "będzie dobrze" rozwalają mnie totalnie.

3) Cholernie się boję tego, że mnie nie wyleczą. Bo na jedną chemię już jestem oporna.

4) O tym jak mnie strzela, że wszystko na zewnątrz dzieje się beze mnie. Wszystko mnie omija. To, że praktycznie ktoś mi ukradł 1rok życia.

5) O tym jak brakuje mi prywatności, intymności.

 

Dlatego uznałam, że lepiej się skupiać na pozytywach i biadolić nie zamierzam;]

Piątunia;)

21:03, dotiblox
Link Komentarze (4) »
sobota, 13 października 2012

Jak zapewne zauważyliście choroby krwi i ich leczenie charakteryzują się przewlekłością. Długie leczenie i długa rekonwalescencja i ten cykl powtarza się ileś razy, w zależności od choroby. Chłoniaki leżą krótko w szpitalu czyli 3-4tyg, ale często wracają na kolejne chemie.

I wraca też nasza kumpela Aga. Otóż, moi drodzy, nasza koleżanka trafiła po ostatniej kuracji do psychiatryka zamiast do domu. I nie przez swoje nacieki na mózgu, tylko przez tzw. epizod depresyjny. Depresję stwierdził u niej psychiatra po 20min gadce. Jak oni to robią? Ja byłam z nią cały miesiąc 24h na dobę i nic nie zauważyłam. No ale pewnie się nie znam. A leczenie w wariatkowie polega na układaniu obrazków z suchych liści i ogólnie naćpaniu wszystkich psychotropami. Grejt.

Najgorsze jest to, że nie rozumiem powodu tego jej dołka. Bo to co miała na mózgu chemia jej wyżarła całkowicie, także była zdrowa, czyli to nie przez mózg. Co chwilę ktoś do niej przychodził, naprawdę z 7osób dziennie to była norma, każdy ją pocieszał. Jej mąż jest aniołem, przychodził rano do niej z ciepłymi bułkami, a musiał sam zajmować się 2 dzieciakami w międzyczasie. Codziennie dostawała domowy obiad 2-daniowy. Non stop ktoś się nią opiekował. No nie wiem czego jej brakowało? Jakby mi powiedzieli, że jestem zdrowa i mogę iść do domu, to bym za 20min była spakowana.

Ogólnie ciężko jest funkcjonować z kimś, kto gada bez sensu. A Aga ubzdurała sobie, że "coś złego dzieje się w jej głowie". Na przykład co chwilę się nas pytała czy się zmieniła, narzekała, że nie może się na niczym skupić, że krzyżówki nie może zrobić, nie umie już pisać itp. Ciągle naćpana po nasennych albo relanium z półotwartymi oczami przewracała się i potykała, nawet z łóżka zjeżdżała... Pod koniec to już "chciała iść do boga". Nie chciała nawet wrócić do domu. A jak jednak poszła do domu, chciała wyskoczyć przez okno z dzieckiem w ręku, w co zbytnio nie wierzę.

I teraz Aga wraca na kolejną chemię. I pewnie pokombinują, żebyśmy znowu leżały razem w trójkę. Tylko kurka ja naprawdę boję się z nią leżeć, bo pewnie będę w jakiś sposób za nią odpowiedzialna. A nie mam pojęcia z czym teraz wyskoczy. Nikt się nie boi, że ja dostanę depresji albo że mi padnie na łeb, a leżę tu 3miesiące prawie i jestem blisko, żeby trafić do pokoju bez klamek, z miękkimi ścianami. No ale trzeba pilnować Agi i basta. Doti i Ala free security. Eh coś czuję, że będzie wesoło.

_____________________________________________________________________________

12:39, dotiblox
Link Komentarze (4) »
piątek, 12 października 2012

Dzisiaj jadłam najgorsze pierogi w moim życiu.

Rozumiem z mięsem, ruskie, z kapustą i grzybami, z jagodami, nawet te z dżemem truskawkowym z biedry! Ale kutwa z farszem rybnym?! Czy oni naprawdę wierzą w to, że ryba to nie mięso, dlatego trzeba ją jeść w piątek? No pewnie ryba to nabiał kutwa albo warzywo. Tylko dlaczego w sklepach jest koło MIĘSA, a nie nabiału?! I wymyślili pierogi rybne, moje congratu-fucking-lations.

Próbowałam zabić ten smak przez cały dzień. Jedynie płukanka colgate freshness niebieska dała rade;)

Moje wyniki suną po dnie.

Dzisiaj pochłonęłam woreczek płyteczek, potem drapałam się 2godz, pewnie z krwi od cygana! Bloody gypses.

W pon prof może będzie łaskaw rzucić okiem na mój trepan i to będzie chwila prawdy. Can't wait!

________________________________________________________________________________

Od 2min jest nicer, peeeeeeeeople.



21:20, dotiblox
Link Komentarze (3) »
środa, 10 października 2012

Patrzysz sobie pod mikroskopem na rozmaz, a tu pusto.

Tak, to mój szpik - nie ma niczego, wyżarło wszystko.

Nie chce mu się wznowić produkcji czegokolwiek, dlatego moje wyniki ciągle są bliskie 0.

Czekamy na trepan.

Moje ulubione słowo ostatnio - czekamy.

__________________________________________________________________________________

Często słyszę tę melodię;> do rąbanki zazwyczaj nie dotrwam.

19:07, dotiblox
Link Komentarze (5) »
wtorek, 09 października 2012

Nic kurwa nie wiem, nic! Tu jest rejbach! A moja biopsja?!?!?! Chcę wyników i do domu!

Przydupas dzisiaj przyprowadził kolejnych 2 przydupasów, a raczej przydupasową i przydupasińskiego. Ciągle chyba nie dociera do nich, że jak mnie dopiero co obudzili to im nic nie powiem, bo śpiącam. I te 3 słuchawki skaczące po mych plecach... Dobrze, że w trójkę nie mierzą mi ciśnienia, ten pompuje, tamten słucha a przydupasowa trzyma słuchawkę... Chociaż byłoby to zabawne;) Wszystko jestem w stanie znieść dla dobra medycyny. 

Nie dość, że nawał przydupasów to jeszcze studenci... Jak pomyślę, że oni będą leczyć moje dzieci... Matkoicórko! Wpadli dzisiaj całą gromadą akurat po 10 jak zerwałyśmy się z Alą na śniadanie;]

Ala ładnie im wyklepała całą swoją urzekającą diagnozę z historią leczenia, epikryzą, rokowaniami, opisem przeszczepu i didaskaliami bez kitu.

Ale dzisiaj ze mną nie jest łatwo! O nie! Kontakt jest utrudniony.

D: Naprawdę chcecie, żebym wam opowiedziała tą drętwą historię, czyli jak trafiłam do szpitala, jak się dowiedziałam, że jestem chora, jaka chemia i te pierdy...?

Student najśmielszy: Yyy, no mogłaby Pani.

D: Jaka Pani?! Na którym jesteście roku?

Student najśmielszy: No na 5;)

D: To tak jak ja prawie;)

Student najśmielszy: A co studiujesz?

Blablablalba.... Gadka szmatka.

D: To co chcecie wiedzieć czego nie ma w książkach?  Czy białaczka boli? Czy włosy wypadają tylko z głowy? Co jemy jak chce się nam rzygać? Czy cola albo kwaśne żelki dają rade na nudności? Jak wytrzymać 3 miesiące w szpitalu z dala od wszystkich?

Cisza.

Najodważniejsza studentka: To może powiesz jak to się zaczęło...;)

D: Kurwa... Nie dzisiaj. Przekażcie Dr B, że czekam na wyniki biopsji.

I czekam również na zjebę od mojego Dr.

_______________________________________________________________________________________

Eo Eo, Ea Ea!

14:17, dotiblox
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 października 2012

Zły dzień.

Biopsja. Ze studentami czyli dokładnym komentarzem.

Ogólne wkurwienie i zrezygnowanie.

Wyniki nie rosną.

Lucjan, mój dawca, bohatersko oddał dzisiaj 18 probówek krwi, na bad. na wirusy i inne takie takie. Zjadł następnie krwiotwórczą czekoladę;]

Za 2tyg powtórka 18 probówek, w razie uniknięcia błędu pomiaru i jeszcze raz test zgodności tkanek HLA, też jakby jednak okazał się niezgodny.

Oby nie złapał przez te 2tyg HIV'a albo WZW.

______________________________________________________________________________

Jeżyka bym zjadła;]

Zagadka: jak zrobili te oczka i nosek?

20:21, dotiblox
Link Komentarze (6) »
sobota, 06 października 2012

Chcę gdzieś pojechać, daleko...

__________________________________________________________________________________

Np. gdzieś tam:

Tylko kroki muszę obmyśleć własne...

22:16, dotiblox
Link Komentarze (3) »
piątek, 05 października 2012

Kontinuasją:

- pani Hania? 50-60lat?, chłoniak, eh chłoniaki charakteryzują się niestety nocnymi potami;] pani Hania też owszem je miała, dlatego kazała codziennie rano zmieniać sobie pościel, jednak umknęła jej pewna rzecz - piżamę wietrzyła na grzejniku... masakra

- pani Iwonka, 45lat, chłoniak, niesamowita osoba, niestety [*]

- pani Jadwiga, szpiczak, 7 rano Dzień Dobry TVN, niezbyt miło wspominam, bo straszny płaczek i mega gaduła i wścibska;P

- pani Mirka D., 51lat, chłoniak, ma męża Mirusia;] urocza parka;] w 7 dni skumałyśmy się niesamowicie, wywróżyła mi różne ciekawe rzeczy;) często dzwoni do mnie, a jak jest na kontroli to zawsze wpadnie;] umówiłyśmy się na spacer wzdłuż Warty i winko po tej imprezie

- pani Teresa. 60 lat, ostra białaczka szpikowa, businesswoman;] ma najprzyjemniejszy biznes pod słońcem - hoduje róże;) piękne, ale mają kolce;) zarządzała, darła się na wszystkich ze szpitalnego łóżka i nawet w czasie chemii wszystko ogarniała, telefony non stop. Odmówiła tylko przeszczepu, bo się boi, że już za stara jest.

- pani Gienia, 65lat, przewlekła białaczka szpikowa, żyje swoją działką, podobno najpiękniejszą! Jej biedny mąż szukał jej 1 bluzki na "naremkach" przez godz, a ona wychodziła z siebie przez tel, już wcześniej o niej pisałam

- Aga, 26lat, chłoniak, eh długa historia, na osobny wpis;)

- Ala, 25lat, ostra białaczka limfoblastyczna, moja obecna ziomalka ;) o niej też będzie kiedyś osobna powieść, jak nasze drogi się rozejdą;]

 

PS

Wczoraj dostałam gorączki i się wpieniłam, cały dzień byłam zła. Może i lepiej, że nie pisałam;) Dzisiaj zaś wszystko pięknie;)

22:58, dotiblox
Link Komentarze (1) »
środa, 03 października 2012

Pełna optymizmu zebrałam po wybitnie wyczerpującym research'u pozytywy chorowania. Są 2;)

1. Poznaje się mnóstwo ludzi, których na pewno nie poznałoby się w innych okolicznościach. Niestety jest to najgorszy moment w życiu i dla nas i dla nowego znajomka (przynajmniej mi nic gorszego do tej pory się nie przytrafiło;P), więc zażyłość też jest inna. Nie wiem czy "kolega z wojska" nie jest nawet niżej w hierarchii;) Bo przecież nie od razu mówisz komuś o swoich planach, co robisz w życiu, kto jest dla Ciebie ważny albo no w co wierzysz etc etc. Postanowiłam zatem spisać wszystkich, których miałam okazję poznać zaczynając od początku.

- pani Mirka Sz. vel Schokolade, 68lat, ostra białaczka szpikowa już kiedyś o niej pisałam, nigdy jej nie zapomnę, chcę być taką babcią jak ona teJ;] niestety nie ma już jej [*]

- pani Ela, 65lat, robiła firanki na szydełku do garażu! Zrobiła też mi uroczą czapkę;) Razem też uprawiałyśmy fitness na łóżkach, a dzień przed moją pierwszą chemią smażyłyśmy naleśniki w szpitalnej kuchnii;] pani Ela jest zdrową kobietą, tylko małym hipochondrykiem. Do dziś dzwoni do mnie i się pyta co nowego. Jak zobaczyła mnie łysą, popłakała się biedna.

- Ania, 21lat, ostra białaczka szpikowa, artystyczna dusza, ciągle z głową w książkach, dużo mi wytłumaczyła na początku i pomagała jak było ze mną słabo. Ma kochaną mamę, która była wysyłana na drugi koniec miasta po "specjalną" mulinę.

- pani Ula, coś koło 60, ostra białaczka szpikowa + 2 inne raki wcześniej, głęboka depresja, odezwała się do mnie dopiero po 2miesiącach

- "Wilczyca", 28 lat, chłoniak Hodgkina, 1 płuco zajęte przez chłoniak, na drugim rak;] w czasie leczenia jednak nie zrezygnowała z ćmiczka i popalała te elektroniczne undercover w kiblu, mega ciekawa postać, najgłośniej gadająca osoba przez tel. jaką znam;] nie wspomnę o kaszleniu... Była szczypiornistka, 190cm, raz nam padła wieczorem i musiałam ją podnosić z podłogi...

- Ula, 31lat, ziarnica złośliwa, też o niej pisałam, wyszła za mąż, żeby mieć ubezpieczenie;] a ja myślałam, że robi się to z miłości;] przeszła metamorfozę od momentu jak ją poznałam do teraz, okrzepła trochę i mimo wszystko jest super silną kobietą.

W nast odcinku poznacie inne panie, bo naprawdę sporo ich;)

 

2. No i drugi plus. Chemia wzmacnia paznokcie ;]

_____________________________________________________________________________________

Uwielbiam jego gębę, tak pięknie się szczerzy, no i dolna piątka do wymiany;)

13:32, dotiblox
Link Komentarze (1) »
wtorek, 02 października 2012

D: I jak tam panie doktorze? (te "Panie" to na zwiększenie jego ego, 3lat starszy jest zaledwie)

Przydupas: Szału nie ma, granulocyty 0,04. A coś się dzieję u Pani nowego?

D: Mhm, mam okres.

Przydupas: Mhm. Dużo?

D: Co dużo?

Przydupas: Czy krwawi Pani dużo?

D: Niespecjalnie, normalnie raczej, nie leci jak z kranu.

Przydupas: Rozumiem... Chce Pani coś na zmniejszenie krwawienia?

D: Nie.

Przydupas: A krew Pani chce?

D: Yyyy. Nie. 

Przydupas: A mogę Pani jakoś pomóc?

D: Nie... W sumie, możemy się zamienić miejscami;)

 

Ja pierdolę, na bank nigdy nie miał kobiety. Czekałam tylko na pytanie ile podpasek dziennie idzie. I mogę dostać krew na własne życzenie! Świat się wali. Dużo pracy przed Panem, Dr Przydupasie. 6 lat spędzonych nad książkami i puszczony do ludzi... Jungle is massive, doc;]

W ogóle moja mama nie lubi jak mówię na niego przydupas;) całe życie próbuje zrobić ze mnie damę, poprawiając, odchamiając i ą i ę. Myślałam, że już odpuściła, ale jednak nie. Za każdym razem jak jej opowiadam przez tel to mówię no przydupas to przydupas tamto. I słyszę: Dziunia! Nie mów tak. Lekarz pomocnik a nie przydupas;) Gbur, złamas i dziod też nie przejdą. Dlatego mam nadzieję, że nie ujrzy nigdy mojego "lekkiego pióra" ;)

W nast pon mam biopsję. Zobaczymy czy łajdaczka odpuściła.

CheerZ!

 

21:43, dotiblox
Link Komentarze (2) »
piątek, 28 września 2012

Ustalamy ranking nutridrinków;) Do tej pory przetestowałyśmy czekoladowy, waniliowy, pomarańczowy, malinowy i neutralny. Wyniki zostaną opublikowane wkrótce;) Na razie wygrywa zdecydowanie pomarańczowy!

Straciłam wenę twórczą, już nie mam o czym pisać. Bo co mam pisać? Że spadła mi Hgb? Albo dali mi znowu płytki? To już było. Albo jedzenie jest ohydne? Dzisiaj było szaleństwo, uwaga uwaga, zupa "ratatuj", nawet panie salowe rozdając nie mogły przestać się śmiać wypowiadając tą wykwitną nazwę. A moja ulubiona pielęgniarka skwitowała ją "jeden chuj, pewnie znowu na szmacie". Nie wysypiamy się? Budzą nas o 5? Kurka to też było. Wywożą ciężkie przypadki na OIOM i całą noc światło się pali. Nic nowego.

Jak będzie jakaś rewolucja, to nie omieszkam się podzielić;>

Tymczasem;)

____________________________________________________________________________________

19:33, dotiblox
Link Komentarze (9) »
czwartek, 27 września 2012

Po dniach melancholii i doliny U-kształtnej w końcu można dostrzec nutkę optymizmu na cudownej sali nr 11. Kroplówek nie mam, więc zbytnio ruchu wokół mojej osoby też nie ma;P Ala ma chyba sól, więc rzadko piguły do nas wpadną, a nawet jeśli już to zawsze pogadają, pobrechamy się, ostatnio nawet o 21 robiłam pracę domową dla jednego z synów pielęgniarki, bo miał już dwa buty z angielskiego;) No i Aluś trzeba pocieszyć przed kolejną mordegą, która ją czeka. A najgorsze w tym wszystkim, że nie pójdzie do domu. Nawet na weekend.

Więc, eh tak wiem, nie zaczynamy zdania od więc! Dbamy o architekturę języka polskiego budowaną przez pokolenia. Serdecznie więc prosimy o datki na Prozac, na chęć życia, jak Adaś z Dnia Świra.

A dzisiaj nawet zauważyłam u siebie niesamowity pokład energii - zjadłam śniadanie, umyłam się i ubrałam CIĄGIEM!;) Tak, za 1 RAZEM. Zazwyczaj między każdym następnym etapem jest przerwa, na powrót pulsu do normalności. Potem też chodzę do lodówki i chodzę po korytarzu, a pikawy nie ma... Zaiste dziwne. Przydupas do mnie dzisiaj nie przyszedł, a ja coś czuję, że wyniki mi rosną, w kościach czuję;) Ha! Pewnie boi się mi powiedzieć, że kiszka, a nie wzrost. Idiota.

__________________________________________________________________________________________

 

20:08, dotiblox
Link Komentarze (2) »
środa, 26 września 2012

Leżymy, czekamy, nic się nie dzieje... Wokoło same złe newsy, już wątpię, że kogokolwiek tutaj mogą wyleczyć. Ali nie zadziałała chemia. Inna ma nawrót miesiąc po przeszczepie. A kolejnej odmówili leczenia, bo żadna chemia na nią nie działa... Pozostały jej tybetańskie zioła i energoterapeuta.

Wkurwia mnie ta choroba, przez właśnie słabość i izolację. To, że jest to upośledzenie układu odpornościowego. Nie jakiś guz, który można wyciąć, albo inny złośliwiec, który daje przerzuty. I to, że musisz się cackać, uważać na wszystko. Nie wiem czy każdy zdaje sobie sprawę z tego, co to znaczy brak układu odpornościowego...

To może tak w skrócie zaczynając od góry: usta mam popękane permanentnie, zajady są też, po jedzeniu zazwyczaj krwawią. Jak myję zęby krwawią dziąsła. Usta muszę płukać po każdym posiłku, jeśli w ogóle jem, bo np. nie chcę mi się rzygać, w przeciwnym razie na języku robi mi się nalot, który może się przekształcić w grzyba. Katar też mam, bo błony śluzowe szaleją. Oczy są po zapaleniu spojówek, ślepię trochę do dziś, wzrok też jest gorszy, ale to podobno wróci do normalności. Jestem przygłucha;] Skóra sypie się niesamowicie, oliwka dla dzieci nie daje rady, wchłania się w minutę, a potem znowu jak cerata. Jeśli wyskoczy jakaś krostka, skaleczysz się, oderwiesz sobie skórkę z paznokcia, nie zagoi się póki wyniki nie urosną... Nie wspomnę o siniakach, które są po prostu wszędzie. Ogólna bladość to raczej standard.

A to co dzieje się w środku żadne pióro nie opisze;) nie ma miejsca, ani tyle papieru na świecie.

Chcę być zdrowa i iść domu.

A wy jakie macie problemy, życzenia hm?

___________________________________________________________________________________________



13:37, dotiblox
Link Komentarze (6) »